Napisane przez: Adam Ejnik | wrzesień 13, 2008

Cudowne Miasto

Był jesienny wieczór 1690 roku. Chmury przykryły niewielką miejscowość Żerominem zwaną tak, że ciemno było już na dworze. Chłodny październikowy wiatr pogwizdywał w brzozach i sztachetach. Pachniało mlekiem. Wtulone w chusty kobiety wracały z obór do chat. Nagle jasno się stało, jakby wstał nowy dzień. Łuna biła od strony zagrody ubogiego rolnika Blocha. Zbiegła się cała wieś, jak do pożaru. Lecz to nie ogień dawał taki blask. Nieziemską jasność roztaczał mały obrazek Matki Boskiej, który wisiał na jednej ze ścian, tuż nad łóżkiem. Bloch wraz z rodziną klęczał, patrząc w postać Maryi.

Na przełomie XVII i XVIII wieku według podań wydarzył się opisany powyżej cud. Wydarzenie to pociągnęło za sobą następne. Wieść o cudzie rozchodziła się prędko, a do Żuromina zaczęli ściągać liczni pielgrzymi. „W domu pana Blocha mieszkańca tutejszego znajdujący się obraz Królowej Niebios zasłynął rozlicznymi łaskami, a lud i szlachta okoliczna, a nawet z dalszych stron kraju zbiegli się, błagając w ciężkiej niemocy opieki Bogarodzicy” – czytamy w Korespondencie Płockim z 1877 roku.

Cuda potwierdził Ludwik Załuski – biskup Płocka „po wysłuchaniu kommissyi przez siebie wyznaczonej, sam osobiście też zwiedził Żeromin, był kilkakrotnie w domu pana Blocha i miał podobno być świadkiem kilku uzdrowień, których żadna siła ludzka dokonać by nie umiała” (KP 1877).

Matce Boskiej Żuromińskiej swe życie zawdzięcza również Pan Stanisław Konarski Kasztelanic Kowalski, który „przeprawiając się przez Wisłę wraz z małżonką swoją na łodzi, był w niebezpieczeństwie zatonięcia. Słysząc wiele o cudach w Żurominie doznawanych, z wiarą zawołał: „Matko Boska Żeromska ratuj nas” i w tejże chwili niebezpieczeństwo minąć miało, a bliscy już śmierci małżonkowie wraz ze służbą swoją i ekwipażem, szczęśliwie do przeciwnego brzegu przybili”(KP 1877).

O cudzie w Żurominie głośno też było w latach 50-tych XX wieku, kiedy to figurka Matki Boskiej, która stoi przed kościołem według wielu płakała. Łzy sączyły się z kamienia. Toczył się spór – jedni łzy widzieli, inni nie. Do Żuromina przybyło wielu pielgrzymów z nadzieją, że Matka Boska im pomoże. Na temat domniemanego cudu zabrał nawet głos ówczesny proboszcz ksiądz Ignacy Staniaszko. Twierdził, że nic cudownego się nie dzieje.

I choć sprawa cudu nigdy nie będzie rozwiązana, jedno nie ulega kwestii: mały obrazek, który podarował żuromińskiemu chłopu pewien wojak w zamian za gościnę wiele znaczy w historii naszego miasta. Przecież „gdyby nie ten obraz, nie byłoby kościoła; gdyby nie kościół , nie byłoby klasztoru (co za tym idzie, również szkoły). Gdyby nie kościół i klasztor, byłby Żuromin wsią do końca świata prawdopodobnie” – czytamy w Echach Płockich i Łomżyńskich z 1903 roku.


Odpowiedzi

  1. Ciekawy artykuł. Życzę wytrwałości.

  2. Artykuł bardzo obiecujący.

  3. No nie powiem, bardzo ciekawy artykuł. Myślę że z tej strony dowiem się wielu ciekawych rzeczy o Żurominie:) Powodzenia w dalszym tworzeniu:)

  4. Zdjęcie jest bardzo znane kiedyś je widziałem w wiadomościach żuromińskich i w kurierze. I naprawdę przedstawia bajkową scenerię Żuromina.

  5. Zdjęcie z pastuszami, pastuchami (tak mówią mieszkańcy miasta na osoby, które pędzą bydło) jest w rzeczywistości pocztówką. Kilka osób posiada ten obrazek m.in. mieszkaniec Żuromina p. Mrozowski – to jego pocztówka jest najbardziej popularna i widywana na różnych stronach – charakteryzuje się tym, że jest tak skadrowana, że w dolnym lewym rogu nie widać całego napisu Żuromin (skadrowano ją tak, gdyż jest bardzo zniszczona, można zobaczyć ją w galerii Szkoły Podstawowej nr 1 w portalu nasza – klasa). Powyższy skan pochodzi z inne pocztówki. Żuromin jest jednym z nielicznych miast, które posiadało wspólne pastwiska dla wszystkich mieszkańców. W celu spędzenia krów właściciele krów musieli, na dźwięk trąby pastusza, wypędzić bydło na ulicę, tam dołączało już do stada i było pędzone na jedno z dwóch żuromińskich pastwisk (Łask i łąki pod Olszewem).

  6. Moja babcia, która cud z lat 50. pamięta mówiła, że Matka Boska nie płakała, ale otworzyła oczy. Wspominała też o dużych tłumach jak na tamte czasy. Dodała nawet, że i u niej w domu gościły ciotki, które chciały zobaczyć żuromiński cud.

  7. Bardzo ciekawe zdjęcie. Lubię oglądać takie stare fotografie. Może by tak stworzyć internetową galerię starych zdjęć Żuromina oraz okolic z ich mieszkańcami. Sam mam kilka takich starych zdjęć.

  8. Witam,
    bardzo dziękuję za wpis. Każdy ślad na tej stronie jest ważny nie tylko dla mnie. Szczególnie zaś ważne są takie wpisy, które coś wnoszą. Jeśli chodzi o internetową galerię zdjęć, to przyznam, że ta strona miała właśnie mieć taki charakter. Ma pokazywać moje miasto, moją gminę. Ludzi, miejsca, wydarzenia. Jednak do każdej innej inicjatywy chętnie się dołącze. Jeśli chodzi o Pana/Pani zdjęcia to już jest kilka możliwości podzielenia się nimi ze światem. Po pierwsze, można je umieścić na tej stronie. Chętnie opublikuje je i pomogę stworzyć opis. Drugą możliwością jest zaprezentowanie zdjęć w lokalnym czasopiśmie Kurierze Żuromińskim. W tym momencie jest nawet organizowany konkurs, w którym można wygrać cyfrowy aparat fotograficzny. Jest też trzecia możliwość – umieszczać takie zdjęcia w portalu nasza – klasa. Tak też niektórzy czynią. Serdecznie pozdrawiam.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie