Wspomnienia z lat okupacji
Lata 1939 – 1945 to zarówno dla Żuromina, jak i całej Polski tragiczny okres. Właściwie nie Żuromina a Görtzen, bo tak w czasie okupacji nazywało się nasze miasto.
Od maja 1939 roku nie mówiło się w Polsce o niczym innym tylko „jak z tą wojną będzie”. Atmosfera oczekiwania i niepewności jutra udzielała się również żurominianom. „Ludzie słuchali radia u pani Brodeckiej – mówi pan Kazimierz Nidzgorski – bo tylko ona miała radio, a wszyscy ciekawi byli czy będzie wojna, czy nie”.
Bomby na Bidakowie
Nadeszła.
- Pierwszy dzień był straszny, samoloty przyleciały, zrzuciły bomby na Bidakowo. Na szczęście nikt nie zginął – mówi z przejęciem pani Nidzgorska.
- To był poniedziałek, był targ, samoloty leciały, z osiemnaście ich było. Leciały na Warszawę. Jeden się odłączył od nich i zrzucił bombę na drogę. Nie chciał chyba nikomu zrobić krzywdy. Drugi samolot, jak przyleciał, to z karabinów maszynowych strzelali dodaje jej mąż.
Za Niemca
Wojna stała się faktem. Niedługo po jej wybuchu osadzono nowe niemieckie władze. Kilku mieszkańców miasta podpisało volkslistę. Jeden z nich, jak wspomina p. Bolczak, odgrażał się: ,,Będziecie mieli swoją Polskę, na księżycu!”.
Wraz ze swoimi rządami Niemcy wprowadzili nowe porządki.
- Komisariat był tam, gdzie teraz apteka Kucharskich. Stał tam zawsze gruby Niemiec i obserwował wszystkich – mówi pani Irena Karpińska.
Zamknięto szkołę, wprowadzono godzinę policyjną, zakazano magazynowania żywności, uboju zwierząt. Za złamanie zakazów groziły surowe kary.
Mimo to radzono sobie. Pani Helena Popławska – nauczycielka języka polskiego prowadziła tajne nauczanie.
Przypomina o tym pani Jadwiga Bolczak: „Chodziłam z panią Arcikowską potajemnie na naukę, zeszyty chowałyśmy pod jesionką na plecach, uczyliśmy się u pani Helenki matematyki i języka polskiego. Pewnego dnia, pamiętam, ktoś krzyknął, że idzie żandarmeria, to my książki schowaliśmy do pieca, a pani miała już dla nas przygotowane robótki na drutach”.
Pani Karpińska z kolei z uśmiechem wspomina, jak to jej przyszły mąż musiał się ukrywać, wracając „z kawalerki” po godzinie policyjnej.
Wygnani
Pierwsze represje zaczęły się już w 1939 roku. Najpierw wysiedlono ludność żydowską.
- Obrabowali ich ze złota i z ciuchów, ze wszystkiego cennego. Później wywieźli ich do Sierpca i dalej do getta do Warszawy – mówi pani Karpińska.
Pan Andrzej Rutowski dodaje: „Bogatsi próbowali ratować swój dobytek, zostawiając go u zaprzyjaźnionych Polaków”.
W 1940 roku przyszła pora na Polaków. 2 grudnia już od piątej rano słychać było łomot do drzwi polskich domów.
- Brali wszystkich z listy. Każdy przygotowywał sobie pęczek w rękę. Widziałam, jak wszystkich prowadzą z domów. Najpierw do kościoła, tam ich liczyli, a później wywozili na roboty – mówi ze smutkiem pani Nidzgorska.
Jeszcze w tym samym roku zginęli w areszcie w Działdowie dwaj żuromińscy księża: biskup Leon Wetmański oraz wikary Stanisław Malinowski.
- Nas wysiedlili z księdzem Malinowskim do Działdowa. Księdza wzięli osobno. Żeby zdjął sutanną, to by razem z nami pojechał. Może by żył – głos łamie się pani Eugenii Kowalczyk.
Dzień Pabiedy
W 1945 roku wiedziano, że wojna już się kończy. Wybawiciele przyszli jednak niespodziewanie – w białych maskujących uniformach radzieckiej armii.
- 15 stycznia wkroczyła Armia Czerwona. Czołgi nadciągały od strony Wiadrowa. Baliśmy się tych żołnierzy. Kobiety pochowały się i wysmarowały sadzami, żeby nie były zgwałcone – tłumaczy pani Teresa Sumirska.
Charakterystyki radzieckiej armii dopełnia pan Edward Karpiński: „Na biało byli ubrani i szli od Mławy. Dzikie takie byli, zawsze alkohol u nich był. Jak przyszli pierwszy dzień, to stanęli koło apteki i się sami pobili.”
Wojna poszła w zapomnienie. Powoli odchodzi ostatnie pokolenie, które ją pamięta. Niech pamięć o niej przetrwa… dla przestrogi, bo „wojna to nic dobrego, same trupy, nieszczęścia, wielu ludzi z niej nie wraca” (p. Nidzgorski)
Zdjęcie: Sklep Romanowskiego (Niemca) podczas okupacji. Pracownicy pozują w części przeznaczonej dla ludności niemieckiej. Przed wojną sklep ten należał do pp. Lewandowskich, dziś znajduje się tu pizzeria Kurant. Na zdjęciu rozpoznano panią Laurę Napolską jej siostrę oraz pana Kaźmierskiego.

O nasza pizzeria Kurant. dziś to chociaż jest w niej projektor i teledyski można oglądać.
Przez: kare w Listopad 20, 2008
o 3:28 pm
Armia Czerwona wkroczyła od Wiadrowa… i tak już sobie w naszym kraju parę ładnych lat porządzili
Przez: Michał Bodenszac w Listopad 29, 2008
o 8:11 am
Zasiedzieli się
Przez: Adam Ejnik w Listopad 29, 2008
o 9:40 am
1945 rok jest odbierany różnie. Proszę zauważyć, że dla wielu osób skończyła się straszna wojna, ludzie przestali się bać, wrócili z obozów, nie było łapanek. Ich rodzinom z racji pochodzenia nie groziło już spalenie w krematoryjnym piecu. I dla tych ludzi 1945 rok to prawdziwe wybawienie. Niestety dla części społeczeństwa wojna jeszcze trwała.
Przez: kare w Listopad 30, 2008
o 2:06 pm
Właśnie niektórych spotkał gorszy los niż podczas wojny. Proszę wpisać sobie w google nazwisko rotmistrz Witold Pilecki. Romantyczny bohater.
Przez: jenga w Grudzień 1, 2008
o 5:21 pm