Napisane przez: Adam Ejnik | Listopad 15, 2008

W Görtzen

 

Wspomnienia z lat okupacji

Lata 1939 – 1945 to zarówno dla Żuromina, jak i całej Polski tragiczny okres. Właściwie nie Żuromina a Görtzen, bo tak w czasie okupacji nazywało się nasze miasto.

sklep-wojna-dla-niemcow

Od maja 1939 roku nie mówiło się w Polsce o niczym innym tylko „jak z tą wojną będzie”. Atmosfera oczekiwania i niepewności jutra udzielała się również żurominianom. „Ludzie słuchali radia u pani Brodeckiej – mówi pan Kazimierz Nidzgorski – bo tylko ona miała radio, a wszyscy ciekawi byli czy będzie wojna, czy nie”.

 

 

Bomby na Bidakowie

 

Nadeszła.

- Pierwszy dzień był straszny, samoloty przyleciały, zrzuciły bomby na Bidakowo. Na szczęście nikt nie zginął – mówi z przejęciem pani Nidzgorska.

- To był poniedziałek, był targ, samoloty leciały, z osiemnaście ich było. Leciały na Warszawę. Jeden się odłączył od nich i zrzucił bombę na drogę. Nie chciał chyba nikomu zrobić krzywdy. Drugi samolot, jak przyleciał, to z karabinów maszynowych strzelali dodaje jej mąż.

Za Niemca

 

Wojna stała się faktem. Niedługo po jej wybuchu osadzono nowe niemieckie władze. Kilku mieszkańców miasta podpisało volkslistę. Jeden z nich, jak wspomina p. Bolczak, odgrażał się: ,,Będziecie mieli swoją Polskę, na księżycu!”.

Wraz ze swoimi rządami Niemcy wprowadzili nowe porządki.

- Komisariat był tam, gdzie teraz apteka Kucharskich. Stał tam zawsze gruby Niemiec i obserwował wszystkich – mówi pani Irena Karpińska.

Zamknięto szkołę, wprowadzono godzinę policyjną, zakazano magazynowania żywności, uboju zwierząt. Za złamanie zakazów groziły surowe kary.

Mimo to radzono sobie. Pani Helena Popławska – nauczycielka języka polskiego prowadziła tajne nauczanie.

Przypomina o tym pani Jadwiga Bolczak: „Chodziłam z panią Arcikowską potajemnie na naukę, zeszyty chowałyśmy pod jesionką na plecach, uczyliśmy się u pani Helenki matematyki i języka polskiego. Pewnego dnia, pamiętam, ktoś krzyknął, że idzie żandarmeria, to my książki schowaliśmy do pieca, a pani miała już dla nas przygotowane robótki na drutach”.

Pani Karpińska z kolei z uśmiechem wspomina, jak to jej przyszły mąż musiał się ukrywać, wracając „z kawalerki” po godzinie policyjnej.

 

Wygnani

 

Pierwsze represje zaczęły się już w 1939 roku. Najpierw wysiedlono ludność żydowską.

- Obrabowali ich ze złota i z ciuchów, ze wszystkiego cennego. Później wywieźli ich do Sierpca i dalej do getta do Warszawy – mówi pani Karpińska.

Pan Andrzej Rutowski dodaje: „Bogatsi próbowali ratować swój dobytek, zostawiając go u zaprzyjaźnionych Polaków”.

W 1940 roku przyszła pora na Polaków. 2 grudnia już od piątej rano słychać było łomot do drzwi polskich domów.

- Brali wszystkich z listy. Każdy przygotowywał sobie pęczek w rękę. Widziałam, jak wszystkich prowadzą z domów. Najpierw do kościoła, tam ich liczyli, a później wywozili na roboty – mówi ze smutkiem pani Nidzgorska.

Jeszcze w tym samym roku zginęli w areszcie w Działdowie dwaj żuromińscy księża: biskup Leon Wetmański oraz wikary Stanisław Malinowski.

- Nas wysiedlili z księdzem Malinowskim do Działdowa. Księdza wzięli osobno. Żeby zdjął sutanną, to by razem z nami pojechał. Może by żył – głos łamie się pani Eugenii Kowalczyk.

 

 

Dzień Pabiedy

 

W 1945 roku wiedziano, że wojna już się kończy. Wybawiciele przyszli jednak niespodziewanie – w białych maskujących uniformach radzieckiej armii.

- 15 stycznia wkroczyła Armia Czerwona. Czołgi nadciągały od strony Wiadrowa. Baliśmy się tych żołnierzy. Kobiety pochowały się i wysmarowały sadzami, żeby nie były zgwałcone – tłumaczy pani Teresa Sumirska.

Charakterystyki radzieckiej armii dopełnia pan Edward Karpiński: „Na biało byli ubrani i szli od Mławy. Dzikie takie byli, zawsze alkohol u nich był. Jak przyszli pierwszy dzień, to stanęli koło apteki i się sami pobili.”

 

 

Wojna poszła w zapomnienie. Powoli odchodzi ostatnie pokolenie, które ją pamięta. Niech pamięć o niej przetrwa… dla przestrogi, bo „wojna to nic dobrego, same trupy, nieszczęścia, wielu ludzi z niej nie wraca” (p. Nidzgorski)

 

 

 

Zdjęcie: Sklep Romanowskiego (Niemca) podczas okupacji. Pracownicy pozują w części przeznaczonej dla ludności niemieckiej. Przed wojną sklep ten należał do pp. Lewandowskich, dziś znajduje się tu pizzeria Kurant. Na zdjęciu rozpoznano panią Laurę Napolską jej siostrę oraz pana Kaźmierskiego.


Odpowiedzi

  1. O nasza pizzeria Kurant. dziś to chociaż jest w niej projektor i teledyski można oglądać.

  2. Armia Czerwona wkroczyła od Wiadrowa… i tak już sobie w naszym kraju parę ładnych lat porządzili :-(

  3. Zasiedzieli się

  4. 1945 rok jest odbierany różnie. Proszę zauważyć, że dla wielu osób skończyła się straszna wojna, ludzie przestali się bać, wrócili z obozów, nie było łapanek. Ich rodzinom z racji pochodzenia nie groziło już spalenie w krematoryjnym piecu. I dla tych ludzi 1945 rok to prawdziwe wybawienie. Niestety dla części społeczeństwa wojna jeszcze trwała.

  5. Właśnie niektórych spotkał gorszy los niż podczas wojny. Proszę wpisać sobie w google nazwisko rotmistrz Witold Pilecki. Romantyczny bohater.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.