Napisane przez: Adam Ejnik | listopad 24, 2008

Żuromin. Panorama x. Charszewskiego

 Niemal na każdym zdjęciu Żuromina widać kościół. Przy kościele fotografowała się orkiestra, pielgrzymki, ale i carskie wojsko. W sąsiedztwie kościoła pobudowano szkołę i większość szkolnych zdjęć uwiecznia też kościół. Na placu przed kościołem odbywały się targi, więc i na zdjęciach jarmarcznych widzimy żuromińską świątynię. Potężny kościelny gmach niczym latarnia morska z daleka witał podróżnych.

zuro0007

Posłuchajmy opowieści o Żurominie i kościele żuromińskim księdza Charszewskiego, który służył w Żurominie na przełomie XIX i XX wieku:

„Żuromin położony jest pośrodku drogi pomiędzy Mławą, a Sierpcem, w sąsiedztwie Bieżunia, nieopodal rzeki Działdówki, która w najbliższym punkcie, w Poniatowie, na trzy wiorsty odeń przepływa (…) Nie tak dawne czasy, kiedy Żuromin opasany był podwójnym pierścieniem borów i łąk, przyczem łąki stanowiły pierścień wewnętrzny, jakby obszerną polanę, na której gruby zwierz trawożerny szukał pożywienia. (…) Żuromin otaczały wielkie bory. Dziś owych borów ani śladu nie pozostało, albo raczej sterczą po nich tu i ówdzie, jakby smutne pogrobowe świadki przeszłości, karłowate sosny. Pozostał jeno pierścień łąk ogromny, po za którym usiane kamieniami rozciągają się pola uprawne. Obnażona z lasów wyłoniła się monotonna, niemal wrażenie pustyni sprawiająca równina, pośrodku której wznoszą się kolosalne, jak na prowincyę mury kościoła. Z oddalenia giną z oczu gromady domostw maluczkich, na nieboskłonie zarysowywa się jedynie potężna sylwetka gmachu kościelnego. Z ponad ołtarza wielkiego wyrasta zeń sygnaturowa wieżyca, z krzyżem na szczycie.

Jeśli okolice Żuromina z goła niczem oka nie wabią i nie bawią, to i sam Żuromin stanowi dla świątyni zgoła niestosowne ramy. Rozłożona dokoła szeregu niezwykle wielkich rynków, biegnących po linii długości kościoła, przedstawia on widok nędzny, prawie ohydny. Domostwa więcej niż skromne, zadrzewienie więcej niż skąpe, a co najgorsza – zamiast bruków, wszędzie cuchnące i grzązkie błoto, w którem podczas targów poniedziałkowych roją się ludzie i zwierzęta domowe. Pośród rynków pełno brudnych stawów, jeszcze więcej nigdy prawie nie wysychających kałuż i bagnisk. Możnaby więc bez najmniejszej przesady powiedzieć, iż kościół tu w ramy z błota oprawny, gdyby nie otoczenie jego bezpośrednie, niedawno do porządku przyprowadzone.

A jednak ten kościół zawiera skarb nieoceniony, skarb któremu Żuromin swój rozwój zawdzięcza. (…)Obraz cudowny.”


Odpowiedzi

  1. Proszę zauważyć, że Żuromin to najlepiej rozwijająca się miejscowość w okolicy. Przecież w XIX wieku to Bieżuń, Kuczbork, Lubowidz były od Żuromina większe. A wcześniej Lutocin, Poniatowo. Teraz Żuromin jest powiatem, a jak ktoś się chwali, że jego miejscowość ma większe tradycje, to tylko współczuć mu trzeba przodków, którzy jego miejscowość do ruiny doprowadzili.

  2. Brakuje nam tylko silnie rozwiniętego życia kulturalnego. A pod względem upamiętniania historii jesteśmy chyba na ostatnim miejscu w Polsce.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie