Tylko przytomności umysłu właściciela dworku Huberta Sumirskiego można zawdzięczać, że nie spłonął ostatni żywy dwór Ziemi Żuromińskiej – dworek w Brudnicach. Wczoraj (16 lutego 2009) o godzinie 19 od iskry z pieca zaczęły tlić się ściany drewnianego budynku.

W tym czasie toczyło się w sąsiednich izbach zwykłe, codzienne życie. Właściciel krzątał się po kuchni, dzieci kąpały się w łazience. Nagle dym zaczął wdzierać sie do pokoi. Dzieci przeniesiono do sąsiadów. Hubert Sumirski zaczął gasić pożar. Na szczęście wanna pełna była wody. Gospopdarz zaczerpnął 30 – litrową miskę i wylał na ścianę. Potem drugą i trzecią. Wiedział już, ze sam sobie nie poradzi. Poinformował straż. Dwie jednostki były po kilku minutach. Szybko rozprawiły się z pożarem. Dwór ocalał.
Dobrze, że akurat w tym czasie gdzieś nie wyjechał.
Przez: stz w luty 18, 2009
o 10:47 am
Hubert jest domatorem.
Przez: trochej w marzec 1, 2009
o 10:18 am
Pozdrowienia dla Huberta
Przez: Dariusz z Gdańska w lipiec 2, 2009
o 4:15 pm
- Chłop na medal!
Przez: Dariusz Jagacki w lipiec 2, 2009
o 4:16 pm
Niestety Hubert już nie żyje, ale może czyta te pozdrowienia będąc w niebie.
Przez: stz w lipiec 2, 2009
o 5:18 pm