Napisane przez: Adam Ejnik | luty 17, 2009

Płonący dwór w Brudnicach

Tylko przytomności umysłu właściciela dworku Huberta Sumirskiego można zawdzięczać, że nie spłonął ostatni żywy dwór Ziemi Żuromińskiej – dworek w Brudnicach. Wczoraj (16 lutego 2009) o godzinie 19 od iskry z pieca zaczęły tlić się ściany drewnianego budynku.

10warsztaty-foto078-min

W tym czasie toczyło się w sąsiednich izbach zwykłe, codzienne życie. Właściciel krzątał się po kuchni, dzieci kąpały się w łazience. Nagle dym zaczął wdzierać sie do pokoi. Dzieci przeniesiono do sąsiadów. Hubert Sumirski zaczął gasić pożar. Na szczęście wanna pełna była wody. Gospopdarz zaczerpnął 30 – litrową miskę i wylał na ścianę. Potem drugą i trzecią. Wiedział już, ze sam sobie nie poradzi. Poinformował straż. Dwie jednostki były po kilku minutach. Szybko rozprawiły się z pożarem. Dwór ocalał.


Odpowiedzi

  1. Dobrze, że akurat w tym czasie gdzieś nie wyjechał.

  2. Hubert jest domatorem.

  3. Pozdrowienia dla Huberta :-)

  4. - Chłop na medal!

  5. Niestety Hubert już nie żyje, ale może czyta te pozdrowienia będąc w niebie.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie