wywiad z psychologiem Andrzejem Rutowskim
30 czerwca 2008 roku w Żurominie na jednym z blokowisk znaleziono martwego noworodka. Po niespełna ośmiu miesiącach odnaleziono jego matkę. Okazała się nią 22 – letnia mieszkanka Żuromina. Przyznała się do winy. Urodziła dziecko, następnie wyrzuciła je przez okno swego pokoju. Społeczeństwo żąda najsurowszej kary. O to, co mogło ten bestialski czyn spowodować, zapytałem psychologa Andrzeja Rutowskiego.

30 czerwca 2008 roku znaleziono w Żurominie martwe dziecko. Jak Pan przeżył to wydarzenie? Co Pan wówczas myślał?
Pamiętam doskonale to wydarzenie. Bardzo je wówczas przeżyłem. Śmierć człowieka zawsze jest wielką tragedią. A co dopiero śmierć bezbronnego dziecka.
Dziś znamy osobę, która popełniła tę zbrodnię. Była to 22 – letnia mieszkanka Żuromina. Co mogło być powodem tego morderstwa?
Trudno jest uwierzyć, żeby osoba w pełni zdrowa mogła dopuścić się takiego czynu. Jedynym wytłumaczeniem jest niewyobrażalna samotność tej dziewczyny.
A może ona nie wiedziała, jak w tej sytuacji postąpić, co zrobić, do kogo się zwrócić o pomoc?
Przepraszam, czy ona była osobą niepełnosprawną? Z tego co wiem, była to osoba ze średnim wykształceniem. To się nie mieści w głowie, żeby ktoś ze średnim wykształceniem nie wiedział o takich elementarnych rzeczach. Ja wiem, że można skończyć szkołę podstawową i nie umieć czytać, ale nie wierzę, że człowiek, który zdał maturę, maturę państwową, nie wiedział, co zrobić w takiej elementarnej sytuacji. Nie uważam, żeby to był brak wiedzy. Absolutnie nie mieści mi się to w głowie. Ja bym się uparł, że przyczyną jej zachowania była bezgraniczna samotność. To nie tylko brak porozumienia z rodzicami. Przecież mogła porozmawiać z siostrą, ciocią, wujkiem z kimkolwiek. Czy można sobie wyobrazić, że taka osoba nie miała przyjaciółki, koleżanek? Uważam, że tutaj tkwi problem. Warto by poznać kulisy. Czy ona była osobą na tyle samotną, że nie miała nikogo bliskiego? I to jest tragedia, że w dzisiejszym świecie tacy ludzie samotni mogą być.
W takim razie, co taka osoba samotna mogłaby zrobić? Co poradzić takiej osobie, żeby jej samotność nie spowodowała takiej tragedii?
Pierwsza rzecz – jej osamotnienie musiało narastać. Ona chyba nie stała się samotna z dnia na dzień. W którymś momencie ta dziewczyna musiała alienować się z otoczenia. Ona była osobą wyobcowaną. Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Prawdopodobnie, gdyby ktoś to obserwował, gdyby ktoś patrzył na jej rozwój, na jej człowieczeństwo, to by to zauważył. Nie wiem, czy chodziła do kościoła, do spowiedzi – wtedy mógłby to zauważyć jej spowiednik. Czy chodziła na jakieś imprezy towarzyskie, wtedy mogliby to zauważyć jej znajomi. A może była to patologia, może była narkomanką? Ale z tego, co wiem, to chyba nie.
Na jednym z forów internetowych znalazłem taki wpis skierowany do nieżyjącego dziecka: Mam nadzieję, że osoba, która Cię urodziła (nie można jej nazwać matką), zostanie znaleziona i poniesie za to karę. Mam nadzieję, że w końcu nasze wspaniałe rządy wymyślą dla takich ludzi karę śmierci lub przynajmniej ciężką pracę.
Ja bym miał zupełnie odmienne zdanie. Gdyby to ode mnie zależało, nie skazałbym jej na żadną odsiadkę. A dlaczego? Bo ona karę już poniosła. Ona swoje piekło już przeżyła. Gdyby to ode mnie zależało, poddałbym ją głębokiej resocjalizacji. Poddałbym ją procesowi przywracania społeczeństwu. Absolutnie nie kara śmierci. W moim pojęciu taki wpis może zrobić człowiek, który sam ma nieczyste sumienie. Najczęściej najcięższych kar oczekują ci, którzy są czemuś winni. Ja bym jej nie karał. Ona ukarała się sama.
Tym bardziej, że od śmierci dziecka minęło ponad pół roku. Media huczały, do drzwi pukali społecznicy, prosząc o składkę na grób dziecka. Co ona w tym czasie mogła przeżywać?
Prawdopodobnie podczas aresztowania ta dziewczyna odczuwała ulgę. Jej przesłuchanie powinno się odbywać w obecności psychologa. Ta dziewczyna, to nie jest zwykły, przeciętny człowiek ze zwykłymi, przeciętnymi problemami. Ona swoje piekło już przeżyła. Nie tylko przez dziewięć miesięcy ciąży, ale też przez kolejne osiem miesięcy po znalezieniu martwego dziecka .
Wydarzenia te działy się w naszym Żurominie. Czy dla nas mogą być one jakąś nauką?
Dobrze by było, żeby były. A jaką nauką? Jako psycholog uważam, że 10 – 15 % populacji to są osoby, które reagują w sposób specyficzny na stres. Na stres reagują izolacją. Pozostałe 85 % reaguje na stres albo agresją, mobilizacją, chęcią pokonania stresu, albo racjonalizacją, czyli chęcią wytłumaczenia sobie, że to co się dzieje, ma przyczyny obiektywne, a ja sam nie jestem winny. Te 10 – 15 % ludzi reaguje izolacją, wycofywaniem się w głąb siebie. Naszym zadaniem jest takich ludzi znajdować jak najszybciej. Gdyby to zdarzenie zaowocowało jakąś akcją szukania pośród nas takich ludzi, odnajdywania i pomagania im, to byłoby bardzo dobrze. Proszę zauważyć, że co jakiś czas pojawiają się zdarzenia tragiczne wynikające z tej samotności. Skąd ta samotność? Właśnie w tych przypadkach działa ten ogromny mechanizm izolacji.
Czy są jakieś narzędzia, żeby odnajdować takie osoby?
Przede wszystkim obserwacja. Przy pomocy testów psychologicznych również można bez pudła wskazać osoby, które reagują alienacją na stres. Wystarczy w szkole przeprowadzić takie badania, które trwałyby maksymalnie dwie godziny. Oficjalne władze nie widzą tego problemu.
A może edukacja? Może w naszych szkołach brakuje seksualnej edukacji?
Rzeczywiście jest problem w naszych szkołach, że nie ma porządnej nauki wychowania seksualnego, ale i nie uczy się w szkole właśnie psychologii. Nie uczy się dzieci o ich uczuciach. Uczucia – to jest temat rzeka. Omawiając literaturę, uczymy się o uczuciach zbyt mało. W szkole powinna być wykładana psychologia. Sztuka radzenia sobie ze stresem. Powinna być etyka i nauka o wartościach. Uczniowie powinni się uczyć, co jest dobre, a co złe.
Religia nie spełnia tych warunków?
Absolutnie nie. Religia nie jest nauką. Religia to jest kult, a nie wiedza.
A rodzina tej dziewczyny. Jak jej można pomóc?
Tej rodzinie też potrzebna jest pomoc psychologiczna. Czy ją znajdą, czy zwrócą się do kogoś? Nie wiem. Psycholog nie może szukać pacjentów, pacjenci powinni szukać psychologa. Wracając jednak do kary dla tej dziewczyny. Uważam, że jeżeli adwokat wykaże, że jej czyn był spowodowany zaburzeniem świadomości. Że to nie był czyn w pełnie świadomy, to mam nadzieję, że ona nie pójdzie do więzienia. Przyczyną zaburzenia może być rozpacz.
Pan jednoznacznie uważa, że dziewczynie potrzebna jest resocjalizacja i umiejętne przywracanie do społeczeństwa? Więzienie tej roli nie spełni?
Mało tego, gdyby ona do więzienia poszła, mogłaby z niego wyjść już jako przestępca.
Nic dodać, nic ująć. Życie nie jest czarno-białe.
Przez: Michał Bodenszac w luty 19, 2009
o 11:20 am
nie jest, owszem. zwalanie wszystkiego na frazesy typu ’samotnosc’ wcale problemu nie rozwiazuje. nie jestem psychologiem, socjologiem czy kimkolwiek innym zdolnym do doszukiwania sie jakiejkolwiek logiki i powodu w dzialaniu tej kobiety, ale samotnosc? takimi slowami mozna uzasadnic kazdy przypadek.
Przez: naumatorrrr w luty 19, 2009
o 11:09 pm
Zgadzam się z przedmówcą,iż samotność jest słówkiem wytrychem,dzięki któremu jednak nie da rady wszystkiego załatwić,to byłoby zbyt proste.22-latka na pewno miała pojecie o tym,że urodzi żywą istotę,jaka by nie była samotna,można nie wiedzieć,że jest jakaś panna w ciąży,ale po pewnym czasie to już przecież widać!Nie widział tego nikt?!Nie wierzę.Motywy,którymi się kierowała pozostaną zapewne znane tylko jej,ale wyrzucając żywego człowieka przez okno,własne dziecko-to chyba raczej morderstwo z premedytacja..Zgodzę sie również,że w jej przypadku nic nie da więzienie,na pewno więcej dałby jej wolontariat w Domu Samotnej Matki i Dziecka.Zmarnowała najpiękniejszą rzecz jaka jest dana kobiecie-macierzyństwo,w tym wypadku nie można jej już życzyć niczego .Osadzi ją Bóg.
Przez: agata w luty 20, 2009
o 4:58 pm
Jeśli w ogóle istnieje to ja osądzi. Mnie to się to wszystko w głowie nie mieści. Jak można zrobić coś takiego. Z jednej strony zgadzam się z Panem Rutowskim z drugiej zaś pomyślmy… tak można tłumaczyć każdego mordercę. Nie potrafię tego pojąć… chociaż nie jestem matką… chociaż matkom pewnie jeszcze trudniej to pojąć.
Przez: kare w luty 20, 2009
o 7:09 pm
Mi jest trudniej pojąć, że zawsze wszyscy przypominają sobie, że trzeba ratować sytuację wtedy, kiedy już jest po przysłowiowych ptakach.
Przez: emerencjanna w luty 20, 2009
o 8:22 pm
Ta sytuacja na pewno dała nam wszystkim do myślenia. Zastanawia mnie kilka rzeczy i chętnie chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat.
Po pierwsze
Analizując to wydarzenie, nie mogę nie poruszyć tematu aborcji, bo przecież, patrząc na to stricte z biologicznego punktu widzenia (pomijając nawet aspekt moralny i religijny) akt jest taki sam. Tu pozbawia się życia i tu pozbawia się życia.
I nasuwa się pytanie, co byłoby z tą dziewczyną, gdyby dokonała aborcji?
Odpowiedź też sama się nasuwa – nic. Nie byłaby potępiona przez społeczeństwo, nie wzbudzałoby to żadnych kontrowersji, a nawet więcej cała ta sprawa, jak wiele setek takich spraw, nie wyszła by na jaw. Idąc dalej, czy społeczeństwo, w którym tak często dochodzi do zabójstw (aborcji), w którym, mało tego, istnieją feministyczne organizacje walczące o legalność aborcji w myśl hasła: ,,Moja macica-moja sprawa”, ma prawo tę dziewczynę potępić?
Po drugie
Podczas dyskusji na ten temat padło pytanie: ,,A co ty byś zrobiła, gdybyś była w ciąży?”
Każda z biorących udział w dyskusji dziewczyn mówiła o strachu, o samotności. Każda była sparaliżowana perspektywą tego jak zareagują inni. Analizując później tę sytuację doszłam do wniosku, że chyba coś tu jest nie tak już w samym pytaniu. Dlaczego ciąża jest uznawana za coś złego? Przecież to błogosławieństwo. Każda ciąża, nawet nastolatki czy ,,z nieprawego łoża” jest stanem błogosławionym.
Może problem tkwi w tym, ze ciąża jest traktowana jako zło. Może Nina też w taki sposób ją potraktowała, stąd ta samotność, stąd ten strach.
Czy my o ciąży nie pomyślałyśmy tak samo jak ona?
I trzecie, ostatnie
Czyn nie podlega dyskusji, ale czy pomimo wszystko może on być tak przedstawiony jak miało to miejsce w Superexpresie?
Czy można ją nazwać potworem? Czy my jako społeczeństwo, które dopuszcza niektóre formy zabójstwa (patrz aborcja) możemy ją nazwać potworem?
Co do kary, zgadzam się z panem Rutowskim, ona sama sobie wyrządziła największą krzywdę.
Przez: ? w luty 21, 2009
o 2:59 pm
https://www.mydwoje.pl/index/?id=3636638817772e42b59d74cff571fbb3
i tyle na ten temat !!!
Przez: xyz w luty 21, 2009
o 9:34 pm
jeśli masz inną opinię psycholog Cię przekona,że się mylisz… a życie i tak napisze całkiem inny scenariusz …
Przez: xyz w luty 21, 2009
o 9:39 pm
https://www.mydwoje.pl/index/?id=013d407166ec4fa56eb1e1f8cbe183b9
no czego? tak naprawdę pragną? kobiety? Panie Andrzeju ? zabawne….prawda?
Przez: xyz w luty 21, 2009
o 9:43 pm
no to może jeszcze cennik … wszak wszystko kosztuje, nawet marzenia … i recepty na wszystko …
https://www.mydwoje.pl/index/?id=013d407166ec4fa56eb1e1f8cbe183b9
Przez: xyz w luty 21, 2009
o 9:52 pm
“Hipokryzja to wstydliwość łajdaka” – Demostenes
… nawet w tej sprawie …
Przez: xyz w luty 21, 2009
o 9:58 pm
Czytam uważnie i nie bardzo przedmówcę rozumiem. Przedmówca krytykuje psychologa Rutowskiego, tak mi się wydaje, ale konkretnie za co?
Przez: jenga w luty 22, 2009
o 11:30 am
Michał Bodenszac
Wstrząsająca jest ta “skala szarości”.
Serdecznosci
Przez: Witold Skaczkiewicz w luty 22, 2009
o 9:54 pm
W tego wypadku wynaturzeniach towarzyszy mi ogromny niepokój, że społeczeństwo nie jest bez winy. Ze swym systemem moralnym piętnującym panny z dzieckiem, ze swym systemem edukacyjnym, opiekuńczym. Mimo to społeczeństwo wydało już wyrok: ukamienować.
Przez: Adam Ejnik w luty 23, 2009
o 11:24 am
nasze spoleczenstwo rzadzi sie tymi samymi prawami, co kazde inne. narodziny i wychowanie dziecka sa najwazniejszym zadaniem kobiety w kazdej spolecznosci. nie wazne, czy ludzie dookola niej sa przychylnie nastawieni, czy wymachuja dzidami w jej kierunku.
nie martwi mnie wyrok linczu na tej kobiecie – raczej paradoksalnie cieszy – znaczy, ze mamy jeszcze w naszej spolecznosci jakis pierwiastek pierwotnego instynktu przetrwania. brutalne to, ale tak jest.
nie jestesmy Jezusami, zebysmy sie mieli litowac nad wszystkimi. wsciekamy sie na politykow za branie lapowek, a mielibysmy odpuscic kare dzieciobojczyni?
nie widze logiki.
Przez: naumatorrrr w luty 23, 2009
o 6:55 pm
Zastanawiające są słowa psychologa o karze i jej wymiarze… w żurominie nigdy nie wydarzyło się tego typu zbrodnia i trzeba takie poczynania karać gdyż tak jak z paleniem picie powstanie znieczulica społeczna i nie będziemy już zwracać uwagę na biedne i niewinne niemowlę a matki które nie powinny wogóle nosić tej nazwy bo to bez serca macochy… Pan psycholog mówi o samotności, oczywiście jest to standardowy argument do popełnienia takiej zbrodni ale jej to wogóle nie usprawiedliwia bo to nie możliwe żeby matka czy siostra nie widziały czy Nina W. jest w ciąży. A Nina W. nie była zamknietą osoba z tego co wynika nie zmieniła swojego trybu życia imprezy alkohol papierosy i towarzystwo mężczyzn to jest zastanawiające….
Przez: P.k w luty 25, 2009
o 9:12 pm
Kolejna sprawa. Jej partner, chłopak został zwolniony z pracy. Można tak?
Przez: jenga w luty 26, 2009
o 1:20 pm
zakład?
akurat on w większym stopniu niż rodzina dzieciobójczyni powinien się interesować sprawą.
Przez: naumator w luty 26, 2009
o 4:40 pm
… że co? proszę …
Przez: xyz w luty 26, 2009
o 8:20 pm
Mnie zastanawia jedno, gdzie jest ojciec dziecka. Gdzie on jest? Czy to on nie ponosi odpowiedzialność za jego śmierć? Najprawdopodobniej dramat ten nie wydarzyłby się gdyby z tą kobietą był ojciec dziecka (a być może był, tego nie wiem). Czy w dzisiejszych czasach mężczyzna zadaje sobie pytania co to znaczy być mężczyzną, mężem, ojcem?
Przez: były mieszkanieć Żuromina w luty 27, 2009
o 11:22 pm
Ojciec wyjechał zagranicę. Do Irlandii. Musi zarobić.
Przez: trochej w marzec 1, 2009
o 10:17 am
Do dyskusji na powyższy temat zapraszam na stronę zuromin.wordpress.com
Przez: Adam Ejnik w marzec 7, 2009
o 10:25 am
Moim zdaniem to nie jest wina tylko jednej osoby.
Gdzie pozostali rodzina sąsiedzi koledzy koleżanki.
Jak zwykle nik nic nie widział nik nic nie słyszał.
Przecież ta dziewczyna mieszka z rodzicami.
Nie sądze że przez 9 miesięcy nic nie zauważyli
Przez: ona w marzec 28, 2009
o 1:15 pm