Napisane przez: Adam Ejnik | sierpień 5, 2009

Rajskie ogrody

Ogrody. Od wieków człowiek marzy, by doświadczać tej zamkniętej w roślinach pięknej strony natury. Upajać się urodą kwiatów. Chować przed słonecznym żarem w cieniu drzew. Podziwiać piękno egzotycznych zwierząt. Kosztować owoców w sadach. Wizja krainy wiecznej szczęśliwości jawi się jako ogród. Rajski ogród, Eden, w którym Bóg umieścił człowieka był dla ludzi inspiracją dla tworzenia parków, zieleńców i skwerów. Ostoi piękna, ciszy, spokoju. Od niepamiętnych czasów ludzie wznosili ogrody, by skosztować choć odrobiny tego szczęścia.

Pic_11_22_01

Jeszcze na początku XX wieku dane było mieszkańcom żuromińskiego powiatu zażywać takich rozkoszy. Przepiękne ogrody rozpościerały się w Zielonej, Brudnicach, Lubowidzu, Chromakowie, Chamsku, Poniatowie. Wznoszone były na podstawie projektów wybitnych włoskich architektów. Moda na piękne ogrody panowała w Polsce już w baroku. Nic dziwnego zatem, że rodziny Sieradzkich, Budzichów, Podczaskich miejscowych dziedziców wznosiły na swych posesjach okazałe ogrody. W ogrodach tych znajdowały się niczym we włoskich oranżeriach posągi i fontanny, podobnie jak w ogrodach islamskich pełno w nich było kaskad, kanałów wodnych i niczym w ogrodach chińskich pojawiały się altany, głazy, jeziora z wyspami. W miejscach tych odpoczywano, a były oczywiście efektem naturalnej dla człowieka chęci tworzenia. W XVIII wieku w Anglii pojawił się nowy styl wznoszenia ogrodów. Zrywał on z prostymi liniami ogrodów barokowych. Obowiązywały kształty nieregularne. Używano też z powodów nastrojowo-sentymentalnych akcesoriów typu sztuczne ruiny, obeliski. Nasze ogrody pozostawione z różnych względów przez swoich prawowitych właścicieli są dziś niczym te angielskie ogrody: nieregularne kształty, ruina. Szkoda jedynie, że nie są to sentymentalne akcesoria, a niedbałość i głupota ludzka. Drapieżne lata komunizmu pożarły ogrody w Chamsku – teren należał do PGR-u, w Chromakowie, Poniatowie i Lubowidzu. Jakimś cudem przetrwał ogród w Zielonej. Nie uległ zniszczeniu ogród w Brudnicach – którym opiekowali się właściciele. Na zdjęciu w dolnej części widzimy najprawdopodobniej rodzinę Sieradzkich z Lubowidza, którzy stoją przed swym ogrodem – Źwierzyńcem (alejami tego ogrodu spacerowały na co dzień zwierzęta). Po wojnie ogród przekształcono na fabrykę (dawne WSK). Zniszczono rabatki, aleje i klomby. Postawiono betonowe baraki, do których zwieziono frezarki tokarki i szlifierki. Przepędzono egzotyczne zwierzęta, by znalazło się miejsce dla szczurów.


Odpowiedzi

  1. Bardzo rzeeczowy tekst. Gratuluję

  2. Warto dbać o parki i lasy. Zniszczyć łatwo – odbudować o wiele trudniej. Czytając ten tekst, przyszła mi na myśl petycja mieszkańców Żuromina, którzy nie godzą się na częściową likwidację parku (przy drodze do Poniatowa), którą zaklada projekt planu zagospodarowania przestrzennego miasta Żuromin.

  3. “Częściową likwidację” ładnie powiedziane. Pod nóż idzie około 500 drzew.

  4. Pod pilarki poszły piękne drzewa vis-a-vis ,,Mleczarni” ,a o to co pozostało nasze władze nie chcą zadbać bo jak inaczej to nazwać…

    Naszym władzom w głowie tylko nowe chodniki zrywając oczywiści te,które ułożone zostały kilka lat wcześniej i były w dobrym stanie.W ten sposób nie postępuje gospodarz…

    Zwiedzając naszą ukochaną ojczyznę widuje się jak wymienia się w chodnikach pojedyncze uszkodzone płytki,a u nas zrywa się cały chodnik.Tak postępują ludzie co marnotrawią nasze pieniądze…

    Na marginesie chcę zaznaczyć,że to co rośnie
    przy drodze do Poniatowa trudno nazwać parkiem…

  5. To prawda, miejsce to trudno nazwać parkiem. Ale tylko z jednego powodu, bo właściciel nie dba o nie. Roście tam oprócz olszyn, wiele cennych drzew buki, śliczne brzozy. Drzewa te w czynie społecznym posadzili uczniowie żuromińskiego technikum w połowie lat sześćdziesiątych. I początkowo pełniło funkcje użytkowe. Tam uczniowie mieli lekcje wf-u, tam też organizowane miejskie imprezy. Kiedy niedawno tam byłem, jakiś mężczyzna zabierał się do mycia samochodu.

  6. Czy zapadła już decyzja o losie tych drzew?

    Ostatnio gdy odwiedziłem ,,Park” to drzewa miały namalowane już nr.

    Przepraszam wszystkich za skojarzenie,ale przypomnieli mi się ludzie skazani na zagładę w obozach koncentracyjnych…

    Czyżby te drzewa spotkał ten sam los ?

  7. Te numery. to bardzo wymowne porównanie, aż żałuję, że sam na nie nie wpadłem. Drzewa stoją, czekają pewnie już tylko rozpoczęcia pierwszych robót. Są jak ludzie naznaczeni złośliwym nowotworem. Wiedzą, że już im wiele nie zostało.

  8. racja:) tekst pierwsza klasa:)

  9. W parku pod Poniatowo lekcje wf-u odbywały się często za moich czasów licealnych, kiedy w naszym LO pracował pan Czeczko. Zawody w biegach też organizowano w parku koło mleczarni (teren za stacją Lotos). Pamiętam jeszcze, że pod Poniatowo wzdłuż drogi asfaltowej ciągnał się wąski pas drzew, a w nim była wąska ścieżka, którą ludzie jeżdzili rowerami lub chodzili pieszo. Niestety drzewa wykarczowano, a teren przeznaczono pod pola uprawne. Co do budowy chodników to powiem, że są to inwestycje, które dają największy poklask władzy i są one umiejętnie wplatane w kampanie przedwyborcze.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie