Przedwojenny Żuromin był miastem dwóch kultur. Przed wybuchem wojny w roku 1938 w naszym mieście było pół na pół ludności żydowskiej i polskiej. Żydzi i chrześcijanie chodzili do jednej szkoły (dzisiejszy bank przy kościele), spotykali się na ulicach, na targu. Różniła ich zaś przede wszystkim wiara i związane z nią obrzędy. Ponadto Żydzi mieli oddzielny dom modlitwy – synagogę i cmentarz – kirkut.
fot. Księga pamięci żuromińskich Żydów
Żuromińscy Żydzi na tle żuromińskich stodół. Od prawej do lewej: Na górę: Chany Makower, Sara Kurtzman, Rozia Lanet.
W środkowym rzędzie: Chaicha Bruk, Tovcha Goldsztejn, Manya Popiol, Rachel Bruk, Rozia Bieles, Nichcha Kirszenbaum, Rozia Szlesinger, Rozia Frajdenberg,
Riwka Doboszklanka, Manya Rozen, Feivel Doboszklanka
To przedwojenne dwukulturowe miasto w latach 1939 – 1945 zatraciło swoje cechy. Po wojnie do Żuromina nie wróciły już żydowskie rodziny. Większość z nich zginęła w Oświęcimiu. Nieliczni, którzy przetrwali, wyemigrowali.
Elimelech Szklar żuromiński Żyd wspomina, że przed wojną Żuromin sporadycznie odwiedzany był przez cygańskie tabory. Dokładnie przypomina sobie obraz pewnej Cyganki, która przepowiadała przyszłość. Mówiła o wielkiej tragedii. Nikt wówczas jej nie wierzył. A nawet Ci, którzy uwierzyli, nie wyobrażali sobie rozmiarów tej tragedii.
W żuromińskim powiecie wysiedlono 3 675 żydów, około 90% z nich zamordowano (3 300 osób).
Jeszcze przed okupacją zastrzelony został Goldak syn Dawida – jest to pierwsza żuromińska ofiara wojny. Zginął on podczas ucieczki z miasta. Większość jednak żydowskich rodzin w Żurominie pozostała. To żydów Niemcy prześladowali najbardziej.
Na początku prowokacyjnie podpalono synagogę – żydowski dom modlitwy, który znajdował się w centrum miasta (dzisiaj mieści się tu restauracja “U Rucińskich”). Niemcy nie pozwolili przybyłej na to miejsce straży pożarnej ani ludności gasić pożaru. Synagoga spłonęła doszczętnie. Całe szczęście, że panowała bezwietrzna pogoda, bo mogło spłonąć całe miasto, w którym jeden przy drugim tuliły się do siebie przy ulicach drewniane domki.
Ludność żydowska przepełniona strachem nie reagowała.
Niemcy rozpoczęli znęcanie się nad ludnością żydowską zarówno w mieście, jak i w okolicy. Żydów pędzono do różnych robót polowych. Pracowali oni w majątkach i wysyłani byli do Lidzbarka, Działdowa na zbiory ziemniaków.
Z relacji Abrahama Dragona i Elimelecha Szklara wiadomo, że w tym czasie kilkuset młodych żydów wysłano do przymusowej pracy w Pomorskie. Tam zbierali oni ziemniaki, a kiedy zbiory się skończyły wracali pieszo do rodzinnego miasta.
Przy lada okazji znęcano się nad ludnością żydowską. Bito ich, obcinano ich długie brody, ciągano za pejsy. Ośmieszano ludność żydowską Żuromina. Na przykład podczas marszu do prac żydzi musieli śpiewać: „przez nas wojna” lub „nasz Hitlerek złoty nauczy nas roboty” – wspomina Polak – świadek tych wydarzeń.
Mendel Braun z kolei wspomina, jak Niemcy, kiedy zobaczyli na ulicach Żuromina jego stryja Jozefa Borucha, w brutalny sposób odcięli mu brodę, kalecząc przy tym twarz. Takim poniżeniom poddawani byli żydzi na co dzień.
Wprowadzano w życie dalsze działania antyżydowskie. Nie pozwalano Żydom chodzić po chodnikach, wprowadzono specjalny podatek zwany „wkładem”, kazano na ubrania naszyć naszywkę z gwiazdą Dawida.
W konsekwencji tych działań nastąpiła generalna akcja wysiedlania ludności żydowskiej. Odbyła się ona w dwóch turach w październiku i w listopadzie 1939 roku. Ludność wysiedlono przeważnie do gett w Mławie i w Sierpcu, a stamtąd stopniowo przetransportowano ją do Warszawy czy do obozów koncentracyjnych.
Te chwile wspomina Abraham Dragon – Pewnej listopadowej nocy do domów większości żuromińskich żydów załomotały kolby. Wszystkich przeprowadzono do „Sali wykładów komunalnych” (? Być może chodzi o salę urzędu miasta ). W tym czasie Niemcy poszukiwali w mieszkaniach srebra złota i szlachetnych kamieni. Następnie deportowano żydów do stacji kolejowej w Sierpcu. Zajściom tym towarzyszył krzyk oprawców, nawoływania szukających się w ciemnościach rodzin, łzy.
Powtarzam – w czasie wojny zamordowanych zostało około 3 300 żydów z powiatu żuromińskiego.
Cześć ich pamięci.

Na marginesie tego ciekawego artykułu pozwolę sobie wtrącić przysłowiowe trzy grosze. Otóż w najbliższych dniach pod patronatem Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu ukazuje się polska wersja „Księgi Pamięci Żydów Żuromińskich”. Monografia ta po raz pierwszy ukazała się w 1992 roku w Izraelu. Zawiera ona przede wszystkim wspomnienia ocalałych z Holokaustu żuromińskich Żydów. Dzięki właśnie tym wspomnieniom daje ona szeroki obraz widziany z żydowskiej perspektywy. Nie brakuje w niej również ocen trudnych relacji polsko-żydowskich w okresie międzywojennym oraz w czasie II wojny światowej. Publikacja ta oraz trzy inne („Księga Pamięci Bieżuńskich Żydów”, „Sześć Wieków Bieżunia, cz. II”, folder podsumowujący trzy edycje tematów warsztatów fotograficznych) są uwieńczeniem „Bieżuńskiej Jesieni Wydawniczo-Literackiej”. Pierwsza promocja tych wydawnictw będzie miała miejsce w dworze Krasińskich w Opinogórze w dniu 17 stycznia. Nieskromnie mówiąc mam zaproszenie na to niewątpliwie ważne wydarzenie. Kolejna taka uroczystość odbędzie się w dniu 22 stycznia w Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu. Nadmienię jeszcze, że autorem „Sześciu Wieków Bieżunia, cz. II” jest prof. A.K.F. Wołosz. Z tego co mi wiadomo profesor od czasu do czasu zagląda na to forum
Przez: stz w Styczeń 12, 2010
o 9:59 pm
Dla zainteresowanych podaję link do Księgi Pamięci Żuromina
http://www.jewishgen.org/yizkor/Zuromin/Zuromin.html#TOC
Przez: stz w Styczeń 12, 2010
o 10:03 pm
Niedziela 17.01, godz. 12.00 <– Muzeum Romantyzmu w Opinogorze
Piatek 22.01, godz. 17.00 <– Muzeum Malego Miasta w Biezuniu
Czwartek 28.01, godz. 17.00 <– Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.
Przez: Adam Ejnik w Styczeń 13, 2010
o 8:07 am
http://www.muzeumromantyzmu.pl/pl/artykul/czytaj/78?rp=1
Przez: Zinngiesser w Styczeń 13, 2010
o 9:31 am
http://www2.mwmskansen.pl/index.php?s=Spotkania_podsumowujace_biezunska_jesien_wydawniczo_-_literacka
Przez: Zinngiesser w Styczeń 19, 2010
o 9:58 am
Niestety nie moglem pojechać do Opinogóry, ale do Bieżunia się wybieram. Przepraszam doktora Wołosza za błędne tytułowanie go profesorem. Niestety nie znam się na stopniach i tytułach naukowych.
Przez: stz w Styczeń 20, 2010
o 9:46 pm
No to żałuj. Młodzież bieżuńska recytowała fragmenty książek, śpiewał chór, były pączki
Przez: Adam Ejnik w Styczeń 20, 2010
o 9:49 pm
Mam nadzieję a nawet jestem pewien, że w Bieżuniu też będzie ciekawie.
Przez: stz w Styczeń 20, 2010
o 9:50 pm
Do profesora jeszcze kawalek drogi…
Przez: Zinngiesser w Styczeń 20, 2010
o 11:19 pm
Skro…………………………………………………………………………………..
Przez: x w Luty 26, 2010
o 11:38 pm
C……………………………………………………………………………………………..!
Przez: Marceli Szpak w Luty 27, 2010
o 9:02 pm
Wszelkie rasistowskie i osobiste ataki anonimowych tchórzy będą wyrzucane.
Przez: zuromin w Luty 28, 2010
o 7:04 am
a co w moim poście było rasistowskiego, albo co było “atakiem”. Stwierdziłem po prostu fakt, że p. Wołosz opisywany jest jako doktor, mimo, że nie figuruje w bazie osób posiadających ten stopień naukowy. Zdziwiło mnie, że mimo czytania postów na forum tego nie prostował (mimo skromnego odżegnywania się od profesury). Podałem również stosowny link. Tylko tyle i aż tyle jak się okazuje. Nie wiem w związku z tym skąd taka furia. Jeśli wszystko jest w porządku, ciekaw jestem informacji kiedy, u kogo, na jaki temat i gdzie powstał doktorat p. Wołosza – znając jego dotychczasowe prace jest z pewnością cenny poznawczo.
Przez: x w Marzec 1, 2010
o 7:14 pm
Furia spowodowana jest rasistowskim wpisem kolejnego forumowicza, który nawoływał do palenia ludzi w piecach. Mimo wahań postanowiłem też likwidować wpisy dotyczące wszelkich ataków osobistych. Jest to strona poświęcona historii Żuromina, a nie komukolwiek, a tym bardziej ludziom, którzy nie boją się nie być anonimowi na tym forum. Jeżeli chcesz Pan/Pani się dowiedzieć jaki tytuł i na jakiej uczelni otrzymał Artur Wołosz, to napisz Pan/Pani do niego albo zadzwoń, ja nie mam ani obowiązku, ani prawa, ani ochoty na ten temat sie wypowiadać, dlatego też kasuję swój poprzedni wpis.
Przez: Adam Ejnik w Marzec 1, 2010
o 10:12 pm
nie proszę Pana, od chwili, gdy podpierając się nienależną autorowi tytulaturą pisano na forum o książce, a co więcej zainteresowany nie odniósł się do kwestii wprost, sprawa jest publiczna. Co do nieanonimowości – tylko Pan zdaje się występuje na forum pod nazwiskiem, nawet bohater dyskusji posługuje się nickiem. Taki urok internetu. Szkoda, że usunął Pan wpis, informacja o francuskim doktoracie p. Wołosza wiele wyjaśniała. Tak dyskusja jest nieczytelna dla odbiorców. A problem jest istotny: po pierwsze czy nie dowartościowuje się forum poprzez używanie nienależnej tytulatury; po drugie, ktoś bez wiedzy zainteresowanego przydaje mu fałszywych przymiotów, których on nie potrzebuje – a stawiany jest przez to w złym świetle; po trzecie, najmniej prawdopodobne, sam zainteresowany dezinformuje publiczność. Dla wiarygodności forum to problem kluczowy i raczej nie powinien zostać pozostawiony bez wyjaśnienia. Tym bardziej, że sprawa jest prosta – wskazał Pan fakt otrzymania doktoratu we Francji, wystarczy iść za ciosem i podać kiedy, gdzie, u kogo i na jaki temat powstał francuski doktorat p. Wołosza. I nie jest to atak osobisty wobec nikogo, nie mam ku niemu powodu. Chodzi mi raczej o dobrą opinię forum, na której również Panu powinno zależeć.
Przez: x w Marzec 1, 2010
o 10:39 pm
Ależ myli się Pan/Pani. Nie mam obowiązku, ani ochoty zajmować się dociekaniem czy i gdzie, i jak, i kto ma jakis tytuł. Mnie wystarczy, że książki dotyczące historii Bieżunia i pinkasy bieżuński i żuromiński podpisane zostały przez dra. To dla mnie wystarczający dowód. Jeśli chce Pan/Pani prowadzić śledztwo, to proszę się z nami jego wynikami podzielić. O jednym trzeba jednak pamiętać: oskarżany nie musi udowadniać swej niewinności.
ad 1. Cieszę się, że dr Artur Wołosz zechciał zabrać głos na naszym forum. Sądzę, że nie dlatego, żeby je dowartościować. Forum broni się i każdy wpis wnoszący cokolwiek do historii miasta jest dla mnie bardzo ważny.
ad 2. tytuł doktora jest przez Artura Wołosza używany na tyle powszechnie, że nie można uważać go za przymiot i to fałszywy
ad 3. mianowanie się bezpodstawne tytułem naukowym w publikacjach naukowych jeśli nie jest karalne, to jest kompromitujące
Dla dobrej opinii forum nie mogę pozwolić na osobiste ataki.
PS Pisanie o anonimowości wpisów Artura Wołosza na tym forum trąci infantylnością
Przez: Adam Ejnik w Marzec 2, 2010
o 6:30 pm
drogi Panie,
atmosfera się zagęszcza. Faktycznie, p. Wołosz posługuje się stopniem (bo to stopień, nie tytuł) doktora dość powszechnie. Co więcej – swoje publikacje reklamuje posługując się nim. A, że nie kolportuje ich darmowo – sprawa staje się jeszcze bardziej zaskakująca.
Doktorat miał być francuski, tak się składa, że we Francji istnieje baza/katalog SUDOC (link poniżej, przeglądarka też w j. angielskim), gdzie można znaleźć wszystkie prace doktorskie, wyszukując wg nazwiska autora – http://www.sudoc.abes.fr/xslt/. No i tam niestety p. Wołosza również nie ma. Tzn. jest, ale Robert.
Skoro więc w dwóch bazach danych p. Wołosz nie figuruje (polskiej podstawowej i francuskiej, wskazanej pośrednio przez Pana) to coś chyba jest nie tak. Wydaje się, że sprawę wyjaśnić może tylko sam zainteresowany.
Nie odnosząc się ad personam – powszechność używania nienależnego stopnia czy tytułu nie konwaliduje faktu jego nie posiadania!!
Gdyby Pan podawał się przez dłuższy czas za kardynała – mógłby Pan zostać papieżem?
Jeśli p. Wołosz spogląda nadal na to forum – proszę go o wyjaśnienie. Wymaga tego przejrzystość forum. Obecny stan stawia w złym świetle wszelkie ustalenia p. Wołosza, szczególnie, że w swych sądach jest on dość kategoryczny (vide: kwestia Padlewskiego).
A infantylność: Zinngiesser to jednak nie Wołosz, doktor to nie magister. Piłka jest po stronie p. Wołosza.
Przez: x w Marzec 2, 2010
o 7:20 pm
Z ANONIMAMI nie gram w pilke. Nawet w kopana szmacianke, nie mowiac juz o tenisie.
Przyslowie ‘Nic tak nie boli jak sukces innych’ – znane tez w wersji ‘Wszystko Polacy daruja innym – poza sukcesem’ czy tez – ‘Nic nie boli mocniej Polaka, niz sukces rodaka’ – trafilo wlasnie na niniejsze prywatne forum. A razem z tym przyslowiem atmosfera podejrzliwosci i lustracji. Jakis ANONONIM prowadzi prywatna lustacje. Byc moze dla niektorych byloby to do gladkie do przelkniecia, gdyby ow ANONIM kierowal sie tylko ludycznym wscibstwem. Dla mnie takie wscibstwo do przelkniecia mozliwe nie jest. W dodatku celem tego nachalnego lustratora jest po prostu dyskredytacja mojej osoby. A ta wlasnie droga – mojej pracy naukowej. Jesli ANONIM chcialby czego sie dowiedziec – wystarczylo spersonalizowac sie, zalogowac i napisac do mnie na priv. Z podpisem. Ciekawosc by zaspokoil i odszedl w pokoju. Jednak wybral droge Macierewiczowa. Gratuluje takiej decyzji. Podobnie jak on, ma trudnosci z odwaga cywilna i uwaza, ze powinienem sie z czegos w swoim zyciu tlumaczyc. Otoz nie mam.
Przez: Zinngiesser w Marzec 4, 2010
o 5:17 pm
Przywolana baza http://www.sudoc.abes.fr/xslt nie dotyczy francuskiej nauki ale tylko pewnej czesci szkolnictwa wyzszego; obejmuje instytucje zszeszona oraz dysertacje udotepnione w bazie danych; zupelnie nie obejmuje instytucji naukowych pozaakademickich i szkolnictwa prywatnego. Dlatego w niej nie ma mojego autoreferatu. Proste? Jesli ANONIM bylby zainteresowany naukowo konwisarstwem europejskim z pewnosci bym mu ofiarowal mu drukowana odbitke ‘Etudes d’histoire l’etain de Prusse Royal et Prusse Princiere du XVIe au XIXe siecle – formes de vascularite, poincons et ouvriers’. Niedlugo tez by mial szanse przeczytac ja po niemiecku w wersji poszerzonej. Moj nick Zinngiesser nie wzial sie znikad. Ale ewidentnie wolal wybrac slepa uliczke. Temat autoreferatu nie dotyczyl Zydow.
Przed ciagiem dalszym ‘madrosci’ prosze ANONIMA o zapoznac sie z w kontekscie uzyskiwania wyksztalcenia w instytucjach francuskich na podstawie tzw. walidacji: Convention on the Recognition of Qualifications concerning Higher Education in the European Region, Lisbon 11 IV 1997; Code de l’education (Republique Francaise); Decre Ministere de l’Education Nationale no 202-529 z 16 IV 2002; Umowa z 28 maja 2008 r. miedzy Rzadem Rzeczypospolitej Polskiej a Rzadem Republiki Francuskiej o wzajemnym uznawaniu dokumentow uprawniajacych do wstepu na studia wyzsze, okresie studiow, dyplomow, tytulow i stopni. Dowie sie tam, jak majac uznany miedzynarodowo dorobek naukowy w jakims wyspecjalizowanym i waskim zagadnieniu uzyskac przy nazwisku skutecznie i szybko ‘dzwonek’. I zrozumie tez brak promotora tylko komisje. Polskie prawo tez dopusza zblizona droge (chociaz jest znacznie kloptliwsza i drozsza finasowo), trzeba tylko ja znac i z niej ewentualnie skorzystac: Ustawa z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyzszym.
Przez: Zinngiesser w Marzec 4, 2010
o 5:17 pm
Moje skromne dyplomy, w tym szaro-blekitny dyplom z charaterystycznym i niepowtarzalnym motywem graficznym, sankcjonowali i sankcjonuja polscy pracodawcy (jacy? – prosze ANONIMA by dzielnie pogrzebal w Google, aktach ZUS oraz US – jesli juz tego nie przerabial). Jesli ANONIM chce go jednak ‘pomacac’ – prosze uprzejmie przy najblizszej publicznej okazji, gdy sie bedziemy mieli nieprzyjemnosc widzec, zapowiedziec takie marzenie przed najbliszszym potencjalnym spotkaniem. Uczynie mu zadosc. Naturalnie publicznie, tak jak on ANONIMOWO rzuca niedookreslone podejrzenia w stosunku do osoby znanej z personaliow. Zobaczy nazwe instytucji wystawiajacej, jej numer w ‘Etablissement d’enseignement supérieur’ oraz w ‘Journal Officiel de la Republique Française’. A ja bede wowczas w koncu wiedzial, jakiego ‘znajomego’ mam wykreslic z notesu i ostrzec przed nim znajomych wspolnych. Tyle z pewnoscia zyska. A ja w zamian bede mogl mowic calemy swiatu o jego kondycji umyslowej, ostrzegajac innych ludzi przed takim Panem/Pania.
Artur Wolosz, Docteur en Histoire de l’Art (nie doktor habilitowany i nie profesor)
(Dla ANONIMA spoznione o dzien zyczenia z okazji Miedynarodowego Dnia Pisarzy.)
Przez: Zinngiesser w Marzec 4, 2010
o 5:18 pm
chyba ugodziłem w czuły punkt.
Wbrew temu co pisze p. Zinngiesser – nie jestem jego znajomym (przy okazji pogratulować znajomych!), więc nie musi wykreślać moich plugawych danych. Jestem Polakiem, urodziłem się i mieszkam we Włoszech – jeśli się lepiej poznamy zapraszam do Ferrary. Zabłąkałem się na to forum poszukując – i tu muszę pochwalić intuicję p. Zinngiessera z życzeniami na dzień pisarza – materiałów do książki. Mogę się również poszczycić doktoratem, z tym że nostryfikowanym w Polsce.
Chroń mnie od przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę. Posiadanie doktoratu na zasadzie usucapio – Państwo wybaczą…
Konwencja lizbońska – oj, nie wiem czy to dobra podstawa w naszym przypadku.
Przywoływana praca nie figuruje nawet w bibliotece Kongresu http://www.loc.gov/fedsearch/metasearch/?cclquery=Etudes+d%E2%80%99histoire+l%E2%80%99etain+de+Prusse+Royal+et+Prusse+Princiere+du+XVIe+au+XIXe+siecle+%E2%80%93+formes+de+vascularite,+poincons+et+ouvriers&search_button=GO#query=(Etudes d’histoire l’etain de Prusse Royal et Prusse Princiere du XVIe au XIXe siecle – formes de vascularite, poincons et ouvriers)&filter=pz:id=lcweb|ammem|catalog|ppoc|thomas
no więc gdzie jest opublikowana? Chyba, że w Pańskim przypadku nawet publikacja rozprawy doktorskiej nie jest potrzebna – zaiste tryb to super nadzwyczajny!
To, o czym Pan pisze dotyczy np. wybitnych artystów – wykładowców akademii, tu faktycznie liczy się uznany dorobek. Z tego co wiem, podobne zasady funkcjonują przy polskiej habilitacji (uzyskiwanej na podstawie dorobku naukowego). Jaką instytucję “naukową pozaakademicką” miał Pan na myśli?
Zaleca Pan poszukiwania w google – per favore: http://www.google.pl/search?rlz=1C1GGLS_plPL346PL346&sourceid=chrome&ie=UTF-8&q=Etudes+d%E2%80%99histoire+l%E2%80%99etain+de+Prusse+Royal+et+Prusse+Princiere+du+XVIe+au+XIXe+siecle+%E2%80%93+formes+de+vascularite,+poincons+et+ouvriers
Passus, że “autoreferat” – cóż to? – nie dotyczył Żydów, to cios poniżej pasa, bo niby co miał znaczyć? Nie rozumiem też wątku o Macierewiczowie? O co chodzi i kto to jest Macierewiczow? Cyt. – “Wybrał drogę Macierewiczowa”.
Zaręczam, że z resztą wskazanych dokumentów się zapoznam – co zresztą proponuję PT Publiczności.
Dla czytelności wątku, proszę mi mówić Giancarlo, zakładam, że skoro kończę w tym roku 68 lat, p. Zinngiesser jest ode mnie młodszy i mogę to zaproponować.
Przez: x w Marzec 4, 2010
o 11:41 pm
To jakieś chore. Zajęcia z edytorstwa książkowego z Panem dr. Wołoszem wspominam najcieplej z całych moich 5-letnich studiów politologiczno-dziennikarskich. Nikt tak był był tak dobrze przygotowany do zajęć jak on. Poza tym był zawsze bardzo sprawiedliwy przy ocenianiu, polecił literaturę itp.
Sądząc po gorliwości anonimowego czepiacza chodzi o jakieś osobiste uprzedzenia piszącego. Może też właśnie przejaw ‘macierewizmu’.
Żenada czytać. Szkoda, że nie interweniuje na prywatne harce bez związku z dziejami miasta i okolicy gospodarz bloga czyli Pan Ejnik. Dlaczego na to pozwala? To nie jest w porządku – ktoś ma się tłumaczyć publicznie bo ktoś inny tak sobie wymyślił? A potem do końca świata ta wymiana ma wisieć na tym blogu? Co to ma wspólnego z historią Żuromina?
A jak sobie za dzień ktoś wymyśli zadanie pytania czy to prawda, że Pan Ejnik bił żonę? No niech udowodni albo się przyzna publicznie!!! Prawda, że bezsens?
Przez: Madzia Wyszyńska w Marzec 5, 2010
o 11:42 am
Dla szacunku i pamięci o Żydach …
Proszę aby ”x ” ,który urodził się i mieszka we Włoszech tam pozostał.
W naszym kraju osób z doktoratami ? ,którzy nie mają szacunku dla innych nie potrzeba.
Pozdrawiam wszystkich,którym sprawy historii Żuromina nie są obce…
Przez: Emigrant-56 w Marzec 19, 2010
o 4:17 pm