Przełom wieków osiemnastego i dziewiętnastego był dla Polski niespokojny. Burza rozbiorów rozbiła państwo polskie na trzy części. Jedyną nadzieję Polacy pokładali w Napoleonie. Na początku XIX wieku wojska tego wielkiego wojownika i stratega stacjonowały w naszym powiecie. Na temat tego epizodu podczas konferencji naukowej opowiadał doktor Andrzej Nieuważny.
Wojska Napoleona w Bieżuniu
W Bieżuniu wojska Napoleona pojawiły się w 1806 roku. Na tych terenach dochodziło do drobnych starć między wojskami pruskimi i żołnierzami Napoleona. Wojska Napoleona były obserwowane przez miejscowych ze sporym zdziwieniem, gdyż byli to żołnierze niewielkiego wzrostu do wojska brano od 1.53 m. Sam Napoleon bronił jednak swojej armii na uwagi nt. wzrostu francuskich żołnierzy generał powiedział: „Mali to oni są, ale bitwy wygrywają duże.”
I to wojsko zalało terytoria Mazowsza, Wielkopolski, potem poszło w kierunku Prus Wschodnich, no i chcąc nie chcąc, znalazło się w Bieżuniu. Świadczą o tym zachowane archiwalia.
W pamiętnikach marszałka Grouchy’ego, to jest ten sam, który nie zdążył Napoleonowi pomóc pod Waterloo, czytamy, mówi doktor Nieuważny:
„Wojska francuskie są w Bieżuniu 20 grudnia. Mamy tutaj kilka listów i wiemy, że od 20 grudnia w Bieżuniu znajduje się francuska kawaleria. Wówczas nie było żadnych dróg. Koniec grudnia 1806 roku jest apokalipsą pogodową. Jest deszcz, śnieg, błoto. Jednak w Bieżuniu wojska się pojawiły, Bezpośrednia okupacja trwa od 20 do 28 grudnia mniej więcej. W tym okresie rozgrywa się nasz komediodramat tutaj. Znalazły się tutaj 3 postacie istotne dla epoki. Pierwszą jest dowódca gwardii marszałek Jean Baptiste Bessières i on właśnie 23 grudnia pisze następujący raport opisujący jak to pod Bieżuniem wyglądała bitwa. Była to niewielka potyczka, ale niezwykle ważna, czytamy:
List marszałka Jean Baptiste Bessières
„Mam zaszczyt donieść waszej cesarskiej mości, że 20 grudnia przybyłem do Bieżunia i zająłem całą przestrzeń między Płońskiem a Płockiem, po wyrzuceniu stąd wszystkich posterunków nieprzyjacielskich, kazałem odbudować mosty kawalerii skłopotanej tym, że konie nie mogą sobie w tym błocie poradzić. 21 grudnia wysłałem podjazdę na drogi wiodące do Działdowa i Mławy, nieprzyjaciel wydawał się w pełnym odwrocie, wszystkie raporty zgodnie upewniały mnie w tym, niektóre z podjazdów przebyły 8 lub 10 mil nie napotkawszy nikogo. Wczoraj dowiedziałem się od oddziałów rozpoznawczych, że nieprzyjaciel maszerował z przeważającymi siłami. Wszystkie zeznania dezerterów utrzymywały, że miał 8 pułków piechoty, 12 dział, 15 szwadronów jazdy. Wczoraj pokazał się we wszystkich punktach, które opuścił wokół Bieżunia. Łatwo oceniłem, że chciał odbić Bieżuń. Wydałem rozkazy w sprawie obrony mostu, pozostawiłem kilka wysuniętych posterunków i manewrowałem, by wyciągnąć nieprzyjaciela na równinę, która znajduje się na wysokości wioski Karnyszyn. Książę Pontecorvo, czyli marszałek Bernadotte dał mi znać, że tego wieczora przybędzie do Bieżunia i że wysłał jeszcze 2 kompanie piechoty. Posłałem mu raport z ruchami nieprzyjaciela, zaakceptował moje posunięcia i kazał wzmocnić most dwiema kompaniami. Tego ranka o 8.00 nieprzyjaciel pojawił się na drogach z Poniatowa i Działdowa z zamiarem opanowania wsi Karnyszyn oddalonej o ok. ćwierc mili od pierwszego mostu. Posterunki jazdy wsparte dwiema kompaniami marszałka powstrzymały ich. Widząc jednak siły nieprzyjaciela dążące do zajęcia wsi, natychmiast kazałem generałowi Grouchy’emu wystąpić ze swoją dywizją. Pierwsza brygada dowodzona przez generała formowała się w pośpiechu, nieprzyjaciel nadciągnął w silnej kolumnie piechoty z 4 szwadronami jazdy, wykorzystując sprzyjające mu bagna. Tylko śmiałe i zdecydowane uderzenie mogło przerwać jego szyki. Dałem generałowi rozkaz rozpoczęcia szarży na wioskę wykonaną z 6. pułkiem dragonów, tymczasem 3. pułk dragonów miał uderzyć na linii nieprzyjaciela i rozbić ją. (…)”.
Bernadotte w Bieżuniu
To jest moment o którym nikt nic nie wie, ponieważ przyroda uniemożliwiała wszelkie sensowne rozpoznanie, to jest pierwszy moment kampanii, kiedy żołnierze francuscy popełniają samobójstwo, bo fizycznie nie są w stanie sobie poradzić z błotem, z deszczem, z wyczerpaniem, z brakiem jedzenia. Bieżuń staje się na tydzień mniej więcej takim punktem środkowym, w którym wojska od Płocka, idące na Pułtusk z kierunku Modlina tam się koncentrują. Marszałek Bernadotte – to jest postać, która jest w Bieżuniu kilka dni. Jest o tyle ciekawy, że to jest Marsylczyk, ma za sobą karierę jakobińska, podobno miał gdzieś wytatuowane hasło „Śmierć królom”. Historia chciała, że potem sam zostanie królem w roku 1818 został władcą Norwegii i Szwecji i nosił tytuł Jana XIV Karola. Jest założycielem panującej Szwedom do dzisiaj dynastii. Otóż marszałek Bernadotte , który miał u Napoleona „nagrabione”, za to, że nie wsparł go w bitwie pod Jeną, osiadł w Bieżuniu i również Napoleonowi nie pomógł, gdyż nie pojawił się pod Pułtuskiem, natomiast w Bieżuniu lamentował trochę w raporcie widać jak to wyglądało, pisał tak: „Jak miałem zaszczyt donieść waszej wysokości, dywizje gen. Dupont zajął pozycję w Bieżuniu, gen. Dupont wysunie się dziś nieco do przodu na Radzanowo i Olszewo, aby ułatwić ruch marszałkowi N. idącemu na Mławę. Lekka jazda dowodzona przez generała T. stoi przed gen. Dupont, dragoni są ze mną, a inne wojska w rezerwie. Wojsko żyje tu bardzo źle, pozostaje bez chleba i wódki. Liczba chorych rośnie, ja się bynajmniej nie skarżę. Wiem, że sytuacji poprawić nie może w tej chwili nikt, muszę jednak przedstawić panu stan rzeczy, ponieważ choroby osłabiały z dnia na dzień mój korpus, powtarzam moją prośbę o zezwolenie przywołania z Torunia przynajmniej VII pułku piechoty dla wzmocnienia mnie. PS. Powtarzam również prośbę o oddanie I korpusowi jego dywizji lekkiej jazdy.”


Napoleon podarował swemu marszałkowi majątek Opinogóra niedaleko Ciechanowa. . Był to nie kto inny jak Jan Baptysta Bernadotte, późniejszy Karol XIV Jan, król Szwecji i założyciel dynastii Bernadottów zasiadającej na tronie szwedzkim do dzisiaj. Opinogóra otrzymała wówczas przydomek “Francuskiej” i pozostawała własnością Bernadotte do roku 1811. Dochody z niej wpływały do jego kieszeni również, gdy przebywał już w Sztokholmie i adoptowany przez króla Karola XIII był następca tronu szwedzkiego. Szwecja w tym czasie jednak prowadziła antynapoleońską politykę i Cesarz zdecydował się odebrać swemu byłemu marszałkowi dawne nadania, w tym Opinogórę. Oddal ją z powrotem Wincentemu Krasińskiemu,( Opinogóra należała do Krasińskich od połowy XVII wieku. ) który był już generałem a dowodzony przez niego pułk zasłużył się uprzednio, szczególnie pod Somosierrą w Hiszpanii.
W Opinogórze spędził dzieciństwo, urodzony w Paryżu, syn Wincentego, Zygmunt Krasiński, wielki poeta i dramaturg polskiego romantyzmu. Autor m.in. “Nie Boskiej komedii” i “Iridiona”. Tam też jest pochowany. Co ciekawe Opinogóra w XV wieku należała do Boleściców z Chamska – Nadbora i Pomścibora. Nadbor, jako rycerz pasany, chorąży ciechanowski brał udział w bitwie pod Grunwaldem. Tak to w jednej mazowieckiej miejscowości splatają się losy Boleściców z Chamska, wieszcza narodowego i króla Szwecji.
Piotr
Przez: marszałek bernadotte w Luty 7, 2011
o 3:20 pm
Dzieje rodziny Chamskich są już dla Pana otwartą księgą. Gratuluję pasji.
Przez: Adam Ejnik w Luty 7, 2011
o 7:17 pm
Nawiązując do ostatniego zdania Piotra powiem tak:
To nie jest żadna tajemnicą ,że losy nacji z kraju nad Wisły brzegiem splatały się z nacjami innych narodów. Z tego splatania często piliśmy gorzkie wino…
Postać Napoleona jako przyczynek do historii-tak ,ale jako postać do naśladowania-nie. W 1801 roku Napoleon zobowiązał się w układach z Austrią i Rosją, że nie będzie popierał wolnościowych ruchów w Europie Środkowej i Wschodniej. Legiony rozwiązano i wcielono do armii francuskiej. Około 6 tys. Polaków wysłano na wyspę San Domingo-Haiti, aby stłumili powstanie murzyńskich niewolników. Wróciło kilkuset…
Polacy były wykorzystywani nie tylko w przeszłości, ale i w czasach współczesnych. To smutne ,że nie wyciągamy wniosków z tego co było…
Przez: Emigrant-56 w Luty 9, 2011
o 9:30 am