Napisane przez: Adam Ejnik | Wrzesień 14, 2008

Żuromin – miasto handlowe

Przedwojenny Żuromin był miastem handlowym. Główne ulice miasta – plac Piłsudskiego i plac Wolności usiane były żydowskimi sklepikami. Między tymi ulicami rozpościerały się trzy duże targi, na których sprzedawali swoje produkty tutejsi rzemieślnicy i rolnicy.

W poniedziałek wczesnym rankiem ludność okolicznych wiosek zaprzęgała swe wozy, by udać się na żuromiński targ. Już około godziny szóstej ciągnęły do Żuromina kolumny zaprzęgów ze wszystkich stron. Na drabiniastych furach ułożone było wszystko, co można było sprzedać: znad belek trwożliwie wyglądały kaczki, na brzegu wozu poukładane były kosze pełne jaj i sera. Tuż za wozem ze spuszczonymi głowami maszerowały posłuszne cielęta i konie. Nad drogą unosił się jazgot, który z każdą minutą zbliżał się do centrum miasteczka.

Do życia powoli budził się także Żuromin. Szewcy, krawcy, rymarze z ulic Mławskiej, Zielonego Rynku, Kościuszki pakowali swoje towary w wózki i z łoskotem szykowali się do wyjścia.

Jarmark

Jarmark różności – tak można nazwać targowisko usytuowane przy kościele. Tu jatki z wołowym mięsem ustawiali żydzi, swoje stragany rozwijali rzemieślnicy.

– Tylko u mnie, najlepszy towar – roznosiły się ulicami miasta głosy kupców, by milknąć przy placu Wolności.

Koński targ

Plac Wolności opanowali z kolei prawdziwi mężczyźni – w wysokich butach, z batem w ręce, kurzący fajki – sprzedawali konie.

– Lubiłam tu przychodzić – wspomina pani Teresa Budzich – Sumirska – z podziwem patrzyłam na okazałe konie. Jak zaglądano im w zęby. Na rytuał sprzedaży.

Każda udana transakcja musiała być potwierdzona symbolicznym uściśnięciem dłoni i wypiciem kieliszka wódki. Wódkę kupowano w żydowskich szynkach.

Świński targ

W północnej części miasta sprzedawano trzodę chlewną. Na dzisiejszym Zielonym Rynku umieszczono targ świński.

Nie przychodzili tu miejscowi żydzi. Według nich świnie to zwierzęta nieczyste i żydzi nie mogli nie tylko spożywać wieprzowiny, ale także w jakikolwiek sposób zajmować się tymi zwierzętami.

Około południa targi zwijano Żuromin zamierał. Tylko wiatr wciąż hulał, rozwiewając pozostawiony bałagan.

Reklamy

Responses

  1. Proszę zwrócić uwagę, jak wygląda budynek dzisiejszego banku na drugim zdjęciu. Inaczej niż teraz. Świetne zdjęcia.

  2. Słusznie. Początkowo była tu szkoła drewniana wzniesiona przez ojców jezuitów. Spłonęła. Pobudowano więc widoczny budynek. Na skutek niewielkiej ilości sal lekcyjnych i złych warunków budynek ten zburzono na przełomie XIX i XX wieku i pobudowano szkołę piętrową. Przed II wojną światową i ona okazała się za mała, więc uczniowie uczyli się w dwóch budynkach – w tym widocznym na zdjęciu wyżej i domu Welenców przy ulicy Kościuszki. Tymczasem budowano już nową szkołę (dzisiejsza Szkoła Podstawowa nr 1). Przed wojną była już niemal gotowa w stanie surowym, jednak podczas wojny została rozebrana przez najeźdźców.

  3. Żuromin – miasto handlu i rycerzy księżyca.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: