Napisane przez: Adam Ejnik | Wrzesień 20, 2008

Żurominianin w Ameryce

XIX – wieczny Żuromin nie należał do najzamożniejszych miast. Kojarzyć się raczej może z Obrzydłówkiem – fikcyjną miejscowością nakreśloną piórem Stefana Żeromskiego. Podobnie jak w Obrzydłówku ludzie żyli w nędzy, choroby dziesiątkowały ludność, panował analfabetyzm. Żurominianie jednak znaleźli swoje Eldorado – masowo emigrowali do Ameryki.

Czasy po wielkich narodowych powstaniach – listopadowym i styczniowym – to lata wzmożonej emigracji. Ludność uciekała za granicę z dwóch powodów – uciekali przed represjami lub za chlebem. Wielu uczestników powstań emigrowało, by ustrzec się prześladowań – groziły im egzekucje, zsyłki. Najczęściej jednak na Zachodzie szukano szczęścia, lepszego życia, dostatku.

Fala emigracji nie ominęła również naszego miasta. Groby powstańców na miejskim cmentarzu mogłyby wskazywać, że emigracja ta miała charakter polityczny, jednak źródła wyraźnie wskazują, że żurominianie najczęściej wyjeżdżali z kraju za chlebem. W Żurominie nie wiodło się ludziom dobrze – panowała bieda, choroby nie omijały naszego miasteczka (1867 rok epidemia cholery, w tym właśnie roku zbudowano figurkę przy ulicy Mławskiej, by strzegła naszego miasta przed epidemią). Nie dało się godnie żyć z handlu zbożem, końmi, z szewstwa, stolarstwa – zawodów najczęściej uprawianych przez mieszkańców naszego miasta. Ludzie, aby było im lepiej, zaczęli szukać nowych sposobów na życie. Jedni kradli (Żuromin określa korespondent Miastem Rycerzy Księżyca), inni wybrali się na poszukiwanie Krainy Szczęśliwości.

Nasi żuromińscy przodkowie jako cel wyjazdu upatrzyli sobie Amerykę. W niemal każdym domu, jak donosi dziennikarz z Koresspondenta Płockiego, można było zobaczyć gadżety rodem zza Wielkiej Wody. I chociaż wiatr hulał po izbach, na ścianach wisiały amerykańskie obrazy, kuchnie zdobiły młynki, papierośnice, maszyny do szycia z charakterystyczną angielską czcionką. Wielu żurominian miało członków swych rodzin za Oceanem. Pomagali oni swoim bliskim, przysyłając paczki, pieniądze, zapraszając do siebie.

Przedstawiona śliczna portretowa fotografia, której użyczyli państwo Mrozowscy, pochodzi z początku XX wieku i przedstawia m.in. Ludwika Mrozowskiego (z prawej) oraz Annę Mrozowską (w środku). Zdjęcie wykonano w Chicago. Na emigracji.

Reklamy

Responses

  1. Miasto Rycerzy Księżyca – cóż za intrygujące określenie.

  2. http://www.biblioteka-zuromin.pl/index.php

    moja „mała ojczyzna” jest Twoja 🙂

  3. A dziś dolar słabo stoi. Niedługo Amerykanie wrócą do Polski.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: