Napisane przez: Adam Ejnik | Maj 18, 2009

Żydowski Leonidas

Samuel Posner 3 lipca 1863 roku niczym spartański król Leonidas (porównania tego użył profesor Ryszard Juszkiewicz) stanął na czele swego oddziału, idąc na pewną śmierć. Ciało Samuela Posnera złożono na żydowskim cmentarzu w Żurominie.

fot. Godło powstania styczniowego

1

Bitwa pod Rozwozinem rozegrała się 3 lipca 1863 roku. 134 powstańców pod dowództwem Stanisława Zgliczyńskiego (Kuszaba) zmierzyło się 290 osobowym oddziałem Dukmasowa. Słabo uzbrojeni powstańcy (64 sztucery, dubeltówki) bronili się skutecznie przez kilka godzin. Pozycja ich oparta była na bronionym mokradłami lesie olchowym. W końcu dowódca zarządził odwrót. Był to niebezpieczny manewr, gdyż najbliższy las oddalony o dwie wiorsty (nieco ponad 2 kilometry). Oddział powstańców podczas odwrotu był intensywnie ostrzeliwany prze carskie wojska. Powstańcy walczyli z czasem i z odległością. Las mógł dać im schronienie, ale żeby do niego dotrzeć, trzeba było cudu. Cudu nie było, było poświęcenie: „Posner z garstką podobnych sobie bohaterów stanął jak mur przed Moskwą i piersiami swymi zasłaniał odwrót oddziału. Kula ugodziła go w oko i na miejscu trupem położyła; prawie wszyscy waleczni jego towarzysze podobnemu ulegli losowi, ale za to cały oddział ocalał.” Poświęcenie Samuela Posnera polskiego żyda, uratowało oddział powstańczy. Wiadomość o bitwie pod Rozwozinem i bohaterskim czynie Posnera  rozeszła się szerokim echem na całym północnym Mazowszu.

Aleksander Kraushar o bitwie pod Rozwozinem pisze: „młody Posner na czele swego oddziału ruszył na przeciwnika i natarciem energicznym powstrzymał dalszy jego pochód, w trakcie udało się Strzeleckiemu wyprowadzić z ognia resztę oddziału powstańczego. Wśród tej potyczki kula nieprzyjacielska trafiła Posnera w oko i położyła go na miejscu trupem. Nazajutrz po odejściu korpusu rosyjskiego dla pościgu za rozproszonymi powstańcami, odszukano na polu bitwy ciało dzielnego młodzieńca, a ludność miejscowa i niedobitki powstańców, którym zalety Posnera, jego poświęcenie się dla sprawy chlubnie były znane, poniosły jego śmiertelne szczątki na cmentarz żydowski w Żurominie, gdzie je złożono i gdzie do dziś dnia bez pomnika pozostają.”

Jak wynika z pisma Sądu Policji Prostej Okręgu Mazowieckiego skierowanego 5 lipca 1863 roku do urzędnika stanu cywilnego w Poniatowie, pod Rozwozinem zginęli: Teofil Jełowicki, Kacper – służący w Zielonej, Żandarowski, Franciszek Jarzynka, Leon Szczygielski, Jakub Miecznikowski, Maciej Leszczyński – felczer, Kobyłecki – szewc, Romuald Ostrowski, Leon Bordys, Naguszewski, Bukowski oraz dwóch żołnierzy o nieznanych nazwiskach. Nazwisko Posnera w tym spisie się nie pojawia. Czyżby był on jedną z dwóch niezidentyfikowanych postaci? Może z jakiegoś innego powodu nazwiska tego akta sądowe nie podają.

Ryszard Juszkiewicz oprócz przytoczonych informacji podaje w innym miejscu książki, że ten sam człowiek zginął gdzie indziej „Samuel Posner zginął 28 lipca w bitwie pod Zieluniem (taką też informację podaje BIP Urzędu Gminy i Miasta) jako bohater przyczyniając się do ocalenia oddziału.” Która wersja jest prawdziwa? Trudno ocenić skoro profesor przytacza obie wersje.

Wszystkie źródła zgadzają się natomiast co do miejsca pochówku – jest to żuromiński cmentarz żydowski. Cmentarz, który od 70 lat jest zaniedbany i dopiero niedawno w drugiej połowie kwietnia 2009 roku zaczęły się na nim prace renowacyjne. Dlatego też dziś wspominam o Samuelu Posnerze. Szczególnie tym, którym obca jest tolerancja, którzy brną w stereotypach.

Reklamy

Responses

  1. Szanowny Panie Adamie. Przeczytawszy powyższy artykuł oraz odpowiedzi pod: „Prace na żydowskim cmentarzu”, pragnę odnieść się do nich razem.

    1. Siły powstańcze pod Rozwozinem liczyły 104 uzbrojonych w broń palną + 40 słabo zbrojonych ochotników = 144 a nie 134!!
    2. Siły rosyjskie: piechota – 200 ludzi, konnica – 50 + 50 jazdy strazy granicznej = 300 ludzi a nie 290.
    3. Pozycja powstańców nie mogła być oparta na olszynie, gdyż nie dawała dostatecznej osłony i to z niej czem prędzej zaczeto się wycofywac.
    4. Do nabliższego boru dającego dobrą osłonę było 7 km. i odwrót na tej przestrzeni trwał nieprzerwanie 5 godz.
    5. Pisząc o wybiórczym traktowaniu historii na mojej myśli był fakt pomijania nazwisk znanych dowódców, którzy nie dość, że byli towarzyszami broni Posnera, to na dodatek byli wyźsi od niego rangą. Podstawowe fakty i dane muszą być zachowane, gdyż w przeciwnym wypadku tekst jest mało wiarygodny i u potencjalnego czytelnika stwarza mglisty, lub co gorsza mylny obraz historii.

  2. Trudno mi się odnieść do powyższych uwag. Dane przytaczam za profesorem Juszkiewiczem i nie mam możliwości sprawdzić, kto w tym sporze ma rację. Komentarz na pewno jest ciekawy.

  3. Szanowni dyskutanci…

    …hmmm… przeciez wszyscy historycy wiedza, ze ksiazka prof. R. Juszkiewicza o powstaniu styczniowe na Mazowszu, to byla gigantyczna pomylka wydawnicza. I wielki publiczny wstyd. Moze ciszej nad ta trumna?

    A teraz odnosnie Posnera mlodszego. Nie za bardzo rozumiem wywarzania otwartych drzwi. Przeciez jakis czas temu ukazal sie o tej kwestii wyczerpujacy tekst dr. Artura Wolosza. Nad czym tu jeszcze debatowac? Moze po prostu warto go przeczytaci? Poza tym, o ile mi wiadomomo, niedlugo ukaze drukiem sie ksiega wspomnien czlonkow b. zydowskiej gminy w Zurominie (tzw. pinkas), tez w jego tlumaczeniu i redakcji. Sadze, ze tam tez owa kwestia powinna byc podniesiona.

    Pozdrawiam zurominian.

  4. PS
    Naturalnie ‚wywazania’ :-))

  5. Być może to, że nie jestem historykiem, uzasadnia moją niewiedzę. Dziękuję za wskazówkę.

    Książki Wołosza jeszcze nie znam, choć miałem przyjemność poznać jej autora.

    Natomiast księga wspomnień żuromińskich żydów jest już przetłumaczona. W ramach projektu „Posłuchaj śpiewu starych ulic” grupa MONITOR zleciła przetłumaczenie księgi p. Wojciechowi Sadowskiemu. Fragmenty tej księgi można będzie przeczytać w Kurierze Żuromińskim.

  6. Postać Samuela Posnera i innych powstańców należy zaliczyć do tych co walczyli o odzyskanie niepodległości…

    CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

    O niepodległość choć w innych czasach walczył również Profesor Ryszard Juszkiewicz ,który zasłynął w swoim czasie otwarciem prywatnego ,,Muzeum Juszkiewiczów” i jednym z eksponatów tego muzeum ,a mianowicie czołgiem T-34 stojącym na terenie posesji nr.32 A przy ul. Żwirki w Mławie…

    Pamięć o tym również pozostanie…

    Pozdrawiam wszystkich dyskutantów,a przede wszystkim Pana Adama Ejnika ,który pomimo tego ,że nie jest historykiem z wykształcenia jak sam to określa to robi wiele dobrego dla ,,Ziemi Żuromińskiej”

  7. Myślę, że prof. Juszkiewicz jest autorytetem historycznym, ale jednak dr Wołosz jest dla mnie osobą, której opracowania są bardziej wiarygodne. Wynika to z jego (jak słyszałem) pochodzenia żydowskiego oraz związków z pobliskim Bieżuniem. Ostatnio czytałem jego opracowanie „Sześć wieków Bieżunia”, które niestety nie doczekało się wydruku. Obszerne jego fragmenty posiadam w swoim komputerze w pliku pdf. Jeżeli jest ktoś zainteresowany, to mogę przesłać e-mailem. Pzdr.

  8. Prosze o wybaczenie, lecz czyjes ‚pochodzenie’ badz wyznanie nie powinno miec znaczenia przy ocenie pracy naukowej badz popularnonaukowej (i innych przejawow ludzkiej aktywnosci takze nie!). Albo ktos wie o czym pisze, albo nie. Albo faktycznie prowadzil badania na jakis temat, albo tylko skompilowal podpisana wlasnym nazwiskiem publikacje w oparciu o wydane prace cudze, nawet bez wnikania w sprzecznosci pomiedzy nimi. Prof. Juszkiewicz jest niewatpliwym autorytetem, gdy chodzi o kampanie wrzesniowa i konspirację 1939-1945 na Zawkrzu. Ale kilka ‚nieporozumien’ podpisal swoim nazwiskiem takze, jak wspomniana ksiazka o powstaniu styczniowym czy o mlawskich Zydach. Zdarza sie przeciez prawie kazdemu piszacemu stapac po grzaskim gruncie. Jeden sie zapadnie po uszy, inny – sucha noga przejdzie. Wazne by nie udawac potem specjalisty. R. Juszkiewicz szczesliwie dal sobie spokoj z pisaniem o rzeczach, o ktorych pojecie ma mgliste i powrocil do WP, AK, BCh, NSZ itp. I chwala mu za to!

    Czesc pierwsza ‚Szesciu wiekow Biezunia’ ukazala sie w 2007 r. Doczekala sie kilku bardzo dobrych recenzji orasowych. Nie wiem czy kolejne czesci juz wyszly (w kazdym razie nie ma ich w elektronicznych katalogach Biblioteki Narodowej, Biblioteki UW i Biblioteki UJ). Jesli ktos wie – poprosze o informacje.

  9. Oczywiście, że pochodzenie czy wyznanie nie ma znaczenia przy ocenie pracy naukowej i tak jest w tym przypadku, aczkolwiek pisząc historię o danej populacji łatwiej jest zrobić to tej osobie, która z niej się wywodzi.
    Część druga „Sześciu wieków Bieżunia” nie ukazała się w formie drukowanej – brak dotacji. Ja posiadam ją tylko w formie elektonicznej.

  10. Tlumaczenie p. Wojciecha Sadowskiego bylo z jezykow oryginalu czy z pelnej kardynalnych, szkolnych bledow wersji angielskiej w necie?

    Poza tym, zupenie nie rozumiem, czemu to samo robia rozne osoby/grupy… Rozumiem z postu p. Adama Ejnika, ze beda zatem w zblizonym czasie dwie zupelnie rozne edycje tej ksiazki: ‚monitorowa’ i ‚woloszowa’? Miejscowi instytucjonalni sponsorzy dokladaja sie do obu czy do zadnej?

    Pytam o to, bo mieszkam daleko od Zuromina (nawet bardzo daleko), a wiesci docieraja przypadkowo, niespiesznie albo wcale 😀

  11. Zapewne p. Sadowski tłumaczył z języka angielskego, bo jest znaną osobą w mieście znającą ten język.

  12. Jesli to tylko prawda, to nie mozna tego pozostawic bez komentarza. Moze jednak tak nie jest, a mamy jedynie zbyt malo informacji? Bo przeciez komus na czyms zalezy, jest przeszloscia miasteczka zywo zainteresowany, nie sa mu obce pasje edukacyjne… Tyle, ze siega lewa rekla do prawego ucha oraz drzwi od dawna szeroko otwarte wywaza lomem, w dodatku przy akompaniamecie starackiej orkiestry. Dorosli ludzie nie potrafia czy nie chca wspoldzialac? Przedkladaja budowanie piedestalu pod wlasne pomniki nad wspolne dobro? Prosze mnie z laski swojej oswiecic, jak to wyglada z zurominskiej perspektywy.

  13. Dziękuję, Panu Emigrantowi za miłe słowa. Przyznam, że niejasny jest dla mnie komentarz ostatni Lilith, ale mam wrażenie, że jestem w nim krytykowany. Tym bardziej że książka, o zgrozo!, była tłumaczona z nieudolnego tłumaczenia internetowego.

    Chyba to krytyka na wyrost. Bo:

    1. Tłumaczenie W.S. nie aspiruje do żadnej naukowej książki. Jest tylko tłumaczeniem, na potrzeby projektu i jestem przekonany, że książka Wołosza jest niezbędna, aby oddać Księgę męczeństwa w pełni.

    2. Projekt „Posłuchaj śpiewu starych ulic” finansowany przez Fundację Taubego i Fundację Batorego w ramach akcji „Dla tolerancji” miał na celu przypomnieć zapominane już powoli dzieje dwuwyznaniowego Żuromina.

    3. Urząd pracy Wołsza sfinansować nie chciał. Jedno z tłumaczeń kuluarowych: nie mamy własnej monografii a żydowską będziemy mieli.

    4. Żuromin dysponuje jedynie zeszytowym szkicem śp. historyka Spychalskiego. Kilkanaście stron. Historia Żuromina jest zaniedbana. Wydania wcześniejsze szumnie zwane monografiami: Charszewskiego czy Gawareckiego, monografiami nie są.

    5. Grupa Monitor, której jestem opiekunem, od kilku lat jeździ za zdobyte w projektach pieniądze po bibliotekach i archiwach i ludziach, spisując wszystko na temat Żuromina. Efektem tej pracy są trzy wystawy fotograficzne starych zdjęć z Żuromina Ślady- Ludzie – Miejsca (wraz z Biblioteką i zawsze nam życzliwą dyrektor Kwiatkowską).

    6. A także ponad 200 moich artykułów o dawnym Żurominie. Publicystyki, esejów a nie naukowych szkiców. I powstanie kolejne 200 nawet jeśli historycy na te popularyzatorskie prace patrzą z zadartym nosem.

  14. Witam Państwa,

    czuję się wywołany do odpowiedzi, chociaż się do tej szkoły nie zapisywałem. Skoro jednak padało tutaj moje nazwisko w jakimś całkiem konkretnym kontekście, uprzejmie wyjaśniam:

    Napisane i przygotowane do druku są także 2 kolejne części „Sześciu wieków Bieżunia” – cz. 2: Miejsca oraz cz. 3: Ludzie. Są szanse, że latem tego roku ukaże się pierwsza z nich, wszystko teraz w rękach (i kieszeni) Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, któremu od początku tego roku podlega Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu, współwydawca cz. 1: Czasy (2007).

    Kwerendami archiwalnymi i bibliotecznymi do dziejów miasta Żuromina zajmuję się mniej więcej od ćwierćwiecza. Ich dotychczasowym efektem jest ledwie kilka artykułów naukowych i popularnonaukowych. Materiały kompletowałem bowiem na potrzeby książkowe, licząc na przyszłą monografię miasta. Niejedną szczegółową kwestię omawiałem ze zmarłym p. Grzegorzem Spychalskim. Ról nie dzieliliśmy, ale wszystko wskazuje na to, że ja miałem opracować dzieje miasta do schyłku XVIII w. oraz kwestie wyznaniowe, urbanistykę i zabytki natomiast on – dzieje począwszy od XIX w., międzywojnie i współczesność. Z kolei kolega-archeolog – prehistorię okolicy. Szukaliśmy niekomunistycznego specjalisty od II wojny światowej (dopiero niedawno taki się objawił, chociaż mieszka kilkaset kilometrów od Żuromina). Ale wydarzyło się co się wydarzyło… każdemu los jakiś jest pisany.

    Planów jednak nie zmieniłem, próbowałem przede wszystkim wydać materiały odnośnie przeszłości Żydów, ale okazało się to niemożliwe przy pomocy włodarzy miasta. Trudno, pewnie kierowało nimi jakaś wyrafinowana logika, ja jej jednak nie pojmuję (cos o tym jednak napisał p. Adam Ejnik – gospodarz bloga na którym piszemy). Ponieważ jednak Żuromin jest wydawniczą białą plamą na mapie Mazowsza, nie było większych problemów z zaangażowaniem kapitału prywatnego.

    Moje plany edytorskie na najbliższych kilka lat przedstawiają się następująco:

    1. Zarys dziejów społeczności żydowskiej w Żurominie (opracowanie autorskie);
    2. Księga pamięci Żydów żuromińskich (tłumaczenie i opracowanie wydawnicze izraelskiej publikacji z 1992 r.);
    3. Antologia monografii, szkiców i przyczynków do przeszłości północnomazowieckiego miasteczka – do 1939 roku (wybór i opracowanie redakcyjne);
    4. Zarys dziejów Żuromina (opracowanie zbiorowe lub autorskie);
    5. Źródła archiwalne do dziejów Żuromina (wybór i opracowanie wydawnicze).

    Kiedy co ukończę – jeszcze nie wiem. Z pewnością w tym roku dwie pierwsze pozycje, a może i trzecią… Jak jednak chyba widać, jest jeszcze niemało miejsca dla współautorów/współpracowników, jeśli tylko są jacyś zainteresowani przeszłością miasta. Myślę naturalnie o zbiorowej monografii, czyli poz. 4.

    Gdyby ktoś mnie spytał, co jest aktualnie najbardziej potrzebne w Żurominie w sferze kultury i oświaty, to bym stwierdził, że periodyk popularnonaukowy albo ogólnokulturalny z „zakładką” historyczną. Dlaczego nikt jeszcze nie zainicjował takiego przedsięwzięcia na miejscu? – nie rozumiem. Gdyby natomiast był ktoś miał pomysł na jego sfinansowanie (poza budżetami samorządowymi) – chętnie służę wszelką pomocą merytoryczną i typograficzną.

    P. Adamowi Ejnikowi gratuluję wytrwałości oraz pomysłu zgłębiania najnowszej historii razem z młodzieżą. Być może kiedyś będą tego dobre owoce…

    Na koniec jeszcze jedno. Jeśli mógłbym coś jeszcze komuś coś dopowiedzieć – chętnie służę. Przy okazji bardzo dziękuję za miłe słowa użytkownikowi – od których można się zaczerwienić – ale ponieważ jest równocześnie posiadaczem pliku korektowego w pdf-ie cz. 2 „Sześciu wieków Bieżunia”, proszę go o łaskawe jego nierozpowszechnianie, gdyż by to naruszało prawa autorskie: osobowe (czyli moje) i majątkowe (czyli wydawcy).

    Pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza gospodarza tego bloga

    Artur K.F. Wołosz

    PS
    Jeśli to znana mi sprzed lat e-Lena (obecnie w N.Y.C.), to proszę o kontakt na: .

  15. Niestety, adresy e-mail sa na blogu wycinane przez administracje, zatem sprobuje tak: zinngiesser[strudel]o2[doht]pl.

  16. Dziękuję panu za zabranie głosu na tym blogu. Dostosuję się do prośby o nierozpowszechnaniu II części „Sześciu wiekow Bieżunia”. Pozdrawiami zapraszamy częściej w to miejsce.

  17. Szkoda, że nie można poprawiać swoich błędów na tym blogu, gdyż zdarzają mi się one j.w.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: