Napisane przez: Adam Ejnik | Marzec 10, 2010

Jak ocalał Żuromin

Historię, którą Państwu dziś opowiem, usłyszałem z dwóch źródeł. Najpierw od pana Kazimierza Stańczaka za pośrednictwem jego wnuczki Joanny Pawlak w wywiadzie „Ocalmy wspomnienia”. Potem ubrał ją w szczegóły profesor Jerzy Maryniak – syn bohatera tej opowieści.

fot. Stanisław Maryniak. Człowiek ten ocalił miasto przed ostrzałem artylerii

Działo się to w styczniu 1945 roku. Wieść o nadchodzącym wyzwoleniu roznosiła się dość szybko.

– Ruskie idą – szeptano z ust do ust.

Okupanci niemieccy powoli opuszczali miasto. Żołnierze wynosili dokumenty i meble z urzędu przy dzisiejszym placu Piłsudskiego, ładując je na wojskowe ciężarówki. Rodziny niemieckie, które przeprowadziły się do Żuromina na początku wojny w pośpiechu pakowały swój dobytek na wozy i odjeżdżały, zostawiając puste domy. Mieszkańcy miasta obserwowali to z  niekrywaną satysfakcją. Skończyło się sześć lat niewoli. Może wróci do domu z niewoli mąż, syn, sąsiad. Nie będzie godziny policyjnej i strachu, który paraliżował ludzi każdego dnia. Ale szczęście mieszkańców miasta mieszało się ogromnym niepokojem.  

-Ruskie idą – szeptali ludzie.

I w szeptach tych czaił się ogromny niepokój. Ludzie bali się nadchodzącej Armii Czerwonej.

– To dzicz, gwałcą i zabijają. Lepiej, żeby tu nie przychodzili.

Z kolejnymi dniami stycznia niepokój narastał. Niemcy już niemal opuścili Żuromin a Armii Czerwonej widać nie było. Dopiero 16 stycznia dało się słyszeć w oddali huk wystrzałów. W nocy na północnym wschodzie widać było błyski jak w letnią burzę. Coraz głośniejsze były odgłosy artylerii.  Zbliżał się front. Huk narastał z każdą godziną. Na ulicach pojawiły się tabory z niemieckimi uciekinierami. 18 stycznia Armia Czerwona zajęła Mławę, tego samego dnia Niemcy w okolicach Mławy wymordowali niespełna 400 Polaków. Linia frontu, to również linia, za którą nie obowiązuje 10 przykazań – to linia Zła. Zbliżała się ona i niepokój narastał.

19 stycznia po południu żołnierze radzieccy (II Armia Uderzeniowa Frontu Białoruskiego) zatrzymali się w okolicach Dąbrowy. Nie przypominali dzikich wilków ani niedźwiedzi. Ubrani byli w białe, maskujące uniformy.  Po kilku godzinach nadjechały czołgi. Przyciągnięto armaty. Żołnierze powstrzymali swój niezwykle szybki marsz, którego celem był Berlin. Jeden z dowódców przyłożył rękę nad czoło. Popołudniowe zimowe słońce oślepiało go. Widział kontur miasta. Górowała w nim wieżyczka kościelna. To był Żuromin. Plan radzieckiego dowództwa był prosty. Najpierw trzeba było ostrzelać miasto za pomocą ciężkiej  artylerii. Dopełnić dzieła zniszczenia miała piechota pod osłoną czołgów. Plan ten sprawdził się już w Mławie. To nic, że centrum miasta zrównano z ziemią. Ważne że nie było żadnych strat.

Tymczasem w Żurominie Niemców już niemal nie było. Niemal? Tak – jeszcze niewielka grupa miała wykonać ostatnie zadanie – wysadzić w powietrze żuromiński kościół. Czas naglił. Saperzy uwijali się w pośpiechu. Podłożono ładunki. Dowódca drużyny zarządził odwrót. Został tylko jeden żołnierz. Jeden, który potrzebny był do odpalenia ładunku. Nagle żołnierz usłyszał odgłos nadjeżdżających czołgów…

W okolicach Dąbrowy wojska radzieckie ustawiły działa. Wtem wśród dowódców radzieckich pojawił się Polak. Gestykulował żywo. – Nie nada – wołał, przekrzykując warkot silników pojazdów pancernych.

– Germańców nie budziet.

Młody major zmierzył wzrokiem człowieka. Wysportowany mężczyzna w średnim wieku o przenikliwym spojrzeniu. Pewny siebie. Był to Stanisław Maryniak pseudonim Wichura, oficer Armii Krajowej. Próbował powstrzymać Rosjan, aby ci nie ostrzeliwali miasta.  Młody major pochylił głowę nad uchem jednego z czołgistów, coś szeptał. Nagle spojrzał na Maryniaka.

– Charaszo – powiedział  – chadzi – kiwnął głową  na Maryniaka.

Ruchem ręki kazał zająć Maryniakowi miejsce na skorupie czołgu. „Wichura” żwawo wskoczył na pojazd, jedną ręką objął lufę. Dwa czołgi i kilkunastu żołnierzy piechoty skierowały się w stronę migoczącego w blasku słońca miasta. Ulica Mławska była pusta, wydawało się, że miasto opustoszało. Jednak Maryniak się mylił. Nie wiedział o drużynie saperów, która chce wysadzić kościół. Od strony kościoła padły strzały z broni ręcznej. Ten niewielki ogień nie zrobił wrażenia na czołgach. Pancerni odpowiedzieli ogniem. Pojazdy skierowały się w stronę kościoła. Nawiązała się strzelanina. Niemiec był bez szans. Wyszedł zza kościelnego muru z rękoma w górze. Jeden z Rosjan podbiegł do poddającego się sapera. Chwycił go za kołnierz płaszcza i zaczął tarmosić…

– Prowadził go w naszą stronę – wspominał po latach Stanisław Maryniak –  Nagle gwałtownym ruchem pchnął Niemca. Ten padł na plecy. Tuż przed nadjeżdżającym czołgiem.

– Do dziś widzę jego przerażoną twarz. Słyszę też trzask rozgniatanych pod gąsienicą kości.

Reklamy

Responses

  1. Ta ostatnia scena z żołnierzem niemieckim to horror…

    Jestem przekonany ,że autorowi nie chodziło o wywołanie lęku i niepokoju u czytelnika.

    Obraz ten to koszmar wojny i zemsty zamiast kary…

    Ofiara budzi w nas nienawiść do sprawcy ,ale nie znamy uczuć sprawcy i emocji jakie temu towarzyszyły. Rozmawiałem z ludźmi którzy przeżywali koszmar wojny i trudno powiedzieć jak by się zachował każdy z nas w takiej sytuacji.

    W sytuacji gdy ofiara mogła być sprawcą…

  2. Zemsta jest dość powszechna w takich sytuacjach, jak ta przedstawiona powyżej. Przepraszam wrażliwych Czytelników, ale nie umiałem wyrzucić faktu tego morderstwa z wypowiedzi pana profesora Maryniaka. Rzeczywiście jest to straszne.

  3. chrzęst kości, to straszne

  4. Ta gwiazda pod szyją, to jakiś symbol?Ktoś się zna? Ten mundur na zdjęciu?

  5. Z relacji autora wiemy ,że Stanisław Maryniak ps. ,,Wichura” był oficerem AK i ojcem profesora Jerzego Maryniaka…

    Nie wiemy nic więcej o tej postaci wobec tego rodzą się pytania podstawowe:
    – czym się zajmował w okresie międzywojennym?
    – jaką rolę odegrał w wojnie obronnej 1939 roku ?
    – w jakich strukturach organizacyjnych i w jakim stopniu S. Maryniak działał podczas okupacji i w czasie wyzwalania Żuromina?
    – czym się zajmował po wyzwoleniu i jakie były dalsze jego losy ?

    Bez odpowiedzi na te pytania poważne rozważanie nad tą postacią są niemożliwe.

    W ubraniu mężczyzny brakuje mi znamion munduru wojskowego polskiej armii. Mundur nie posiada guzików ,dystynkcji ,a czapka pozbawiona jest orła. Zdjęcie jest mało czytelne ale wydaje mi się ,że na czapce jest gwiazda pięcioramienna taka jak na bluzie pod szyją.

    Czyżby był to ,,czerwonoarmista” …?

  6. Historia bardzo ciekawa, ale w niektorych fragmentach wydaje mi się nie do końca prawdziwa, wiarygodna.

  7. – W 3 dni wymordowano 60.000 mieszkańców Woli podczas Powstania Warszawskiego , / było takie w Warszawie / , dzieci kładziono pod gąsienice – a skomunizowane oddziały żydowskie mordowały Polskie wsie… douczcie się i zacznijcie rozpoznac właściwą wagę zbrodni, ofiar i przyczyn tego wszystkiego. I nauczie się słowa: ANTYPOLONIZM.

    Rozumu życzę. I wiedzy.

  8. Do: ,,Dariusz”

    Przez analogię do ,,antysemityzmu” antypolonizm pozostawię bez komentarza.

    Mnie się wydaje,że swoja wiedzę można zdobywać w różny sposób,ale wiedza to nie tylko ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości ale również umiejętność ich wykorzystywania.

    Sądzę ,że rozum i wiedza to bardzo dużo ,ale posądzanie o nieznajomość faktów historycznych związanych z Powstaniem Warszawskim to świadectwo braku rozumu.

    Dziś o Powstaniu Warszawskim wiedzą dzieci w przedszkolu.

    Co do skomunizowanych oddziałów żydowskich mordujących Polskie wsie to proszę o fakty…

    Pozdrawiam.

  9. Powstanie Warszawskie jest dla mnie świętością. Przeczytałem na ten temat wiele książek, wysłuchałem wiele pieśni (polecam z całego serca Lao Che Powstanie Warszawskie), rozmawiałem z kilkoma Powstańcami, w Muzeum Powstania Warszawskiego byłem 16 (!) razy, przyprowadzając tam rzesze ludzi. Mam kilka oryginalnych zdjęć z Powstania. O powstaniu nauczam kolejne pokolenie uczniów, które o nim pierwsze słyszą. Jestem Polakiem. Jestem z tym bardzo szczęśliwy.

  10. Emigrancie. Co do tej gwiazdy. Mundur pochodzi z dzieciństwa Wichury, a nie z czasów wojny. Podejrzewam, że to jakaś grupa harcerska. Nie miałem okazji rozmawiać z profesorem, może by mi to wytłumaczył. Myślę, że jeszcze się uda.

  11. A’ propos książek dot.Powstania Warszawskiego to polecam poruszającą pozycje pt.,,Powstanie ’44” ,której autor Norman Davies pokazuje to czego nie ma w innych książkach na ten temat.

    Davies odpowiada między innymi na pytanie dlaczego w ciągu dwóch miesięcy zwycięscy alianci nie zorganizowali pomocy…

    Pozdrawiam.

  12. Nie omieszkam się pochwalić, że miałem okazję porozmawiać z Normanem Daviesem i o książce, i o fascynacji Polską, i o Powstaniu, które jest dla mnie źródłem wskrzeszania patriotyzmu w młodych ludziach. Dowodem niech będzie powyższe zdjęcie zrobione przeze mnie. Od lewej Marta Ronowicz, Agata Grzywińska, Norman Davies, Ada Kamińska. Dziewczyny należały wówczas do Formacji Młodzieżowej MONITOR, której byłem opiekunem.

  13. Dziękuję w imieniu tych wszystkich,którym leży na sercu myśl patriotyczna zaszczepiana młodym ludziom.

    Norman Davies to jeden z tych,który obiektywnie przedstawia fakty historyczne.Niestety niektórzy nasi historycy z tytułami tego nie robią,a ich tendencyjność razi nie tylko czytelnika ,ale również gdy słucha się ich w środkach masowego przekazu.

    Pozdrawiam.

  14. Rosjanie będąc w Dąbrowie owszem, chcieli otworzyć ogień w kierunku Żuromina ale nie artyleryjski, lecz czołgowy. Od mieszkańców Dąbrowy dowiedzieli się, że o jest kilku Niemców ale tych z placówki. Rosjanie zaniechali ostrzału, biorąc na czołg tego, co najgłośniej wołał. Był to WIĘCKOWSKI a nie Maryniak. Dotarli na dzisiejszą Kościuszki i tu z km-u rozstrzelali poddających się Niemców. Po jednym z nich przejechali. Nie był to bynajmiej saper. Podsumowując, Rosjanie nie ciągnęli w tym momencie za sobą żadnych dział. Do Żuromina weszły czołgi. Nstępna była piechota.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: