Napisane przez: Adam Ejnik | Kwiecień 2, 2010

Staniaszko nie był antysemitą

Ksiądz Staniaszko nie był antysemitą – mówi pani Halina Machulska – on nie pozwolił powiedzieć na Żydów złego słowa. Pamiętam dobrze – dodaje wbrew słowom doktora Artura Wołosza zawartym w posłowiu do Księgi pamięci Żydów żuromińskich.

Staniaszko a antysemityzm

W posłowiu do Księgi pamięci Żydów żuromińskich autorstwa Artura Wołosza czytamy: „Jeśli jednak faktycznie nie udzielano Żydom pomocy, byłoby to jedno z następstw rozpętanej przy współudziale miejscowego kleru atmosfery antysemickiej. Ziarno nacjonalizmu i niechęci zasiał na progu XX wieku ks. Ignacy Charszewski (1869-1940) rektor kościoła żuromińskiego (…). Zastąpił go ks. Ignacy Staniaszko (1869-1958), pierwszy miejscowy proboszcz od 1908 r., który walczył w miasteczku nie tylko z ciemnotą, analfabetyzmem, złymi obyczajami i alkoholizmem, ale także – z Żydami. Sekundował mu wikariusz ks. Stanisław Malinowski”.

O ile z fanatyczną wręcz niechęcią do Żydów księdza Charszewskiego nie można się nie zgodzić (posiadam liczne dowody – artykuły księdza z początku XX wieku potępiane też przez innych duchownych), to w antysemityzm księdza Staniaszki trudno było mi uwierzyć. Tym bardziej, że w wielu wywiadach ze starszymi ludźmi miałem okazję słuchać, jaką dobrocią i miłością ksiądz obdarzał ludzi.

Miałem okazję porozmawiać z doktorem Wołoszem, który twardo obstaje przy swoim.

– Są relacje spisane przez naocznych świadków z Żuromina, zdeponowane w gettowym Archiwum Ringelbluma – mówi.

Nie tłumaczy jednak, w jaki sposób Staniaszko prześladował Żydów. Jeśli podczas kazań, to skąd o tym mogli wiedzieć Żydzi, którzy do kościoła katolickiego nie chodzili. Jeśli w szkole, to przeczą temu zdjęcia, na których widzimy proboszcza w otoczeniu dzieci chrześcijańskich i żydowskich. Przeczy temu zatrudnienie żydowskich nauczycieli. Wreszcie przeczy temu naoczny świadek – pani Halina Machulska: Ksiądz Staniaszko nie dał złego słowa na Żydów powiedzieć – twierdzi kobieta.

Kto nie lubi Żydów

Halina Machulska doskonale pamięta wojnę była wtedy nastolatką. Pamięta też dobrze księży Malinowskiego i Staniaszkę, pamięta również Żydów z sąsiedztwa.

– Mieszkali u nas w oficynie: Zawierucha – mąż jej końmi handlował miała dwóch synów, wgłębi mieszkał Gramfing introligator (być może chodzi o  Gelbfarba lub Gurfinkela) a w sąsiedztwie Brokowie, co sklep mieli i zawsze tam po zakupy chodziłam, bo pani Brok coś słodkiego dawała. Najczęściej jednak mam przed oczyma chłopca – nie chodził, był kaleką. Pamiętam jego bezładne ciało, jak go zabierali. Płakałam wtedy, płaczę i teraz jak sobie przypomnę tę scenę.

Pani Machulska długo po wojnie jeszcze pisała z Żydówką o nazwisku Brok, która miała szczęście i wojnę przeżyła. Do dziś przechowuje listy od swej koleżanki z dzieciństwa.

Jak do tych scen mają się przywoływane przez Wołosza relacje  Żydów z Żuromina, w których u Polaków „nie znalazły odbicia sąsiedzkie łzy ale właśnie szyderstwa i obelgi”. 

Orkiestra OSP

Kolejne wydarzenie, które warto skomentować, to wydarzenia z 8 listopada. Był to dzień, w którym wygnano z Żuromina Żydów. Doktor Wołosz pisze, powołując się na relacje żuromińskich Żydów, że tego dnia podczas przemarszu wypędzanych, ich płaczu i zawodzenia grała żuromińska orkiestra strażacka. Przywołuje dwie relacje.

  1. 1.       We wtorek o godzinie 5.00 zaprzestano orgii. Ustawiono orkiestrę miejskiej straży pożarnej i przy dźwiękach muzyki odbyło się wygnanie, pozbawionych wszystkiego, żuromińskich Żydów.
  2. Ludzi rozebranych do naga zmusza się do tańczenia lub pędzi się ich przez ulice, a kiedy kończy się już ten akt męki, każe się wszystkim, przy akompaniamencie bicia, wsiąść na specjalnie przygotowane wozy. Odbywa się to przy akompaniamencie krzyku i płaczu dzieci, kobiet i mężczyzn z jednej strony i gry orkiestry zagłuszającej krzyki z drugiej strony.

 Nie wątpię w to, że grała orkiestra strażacka, wręcz uważam, że tak być musiało i jest to historyczny fakt. Nie zgadzam się jednak z użytymi w posłowiu słowami Wołosza jakoby straż „przygrywała” Żydom (tu czepiam się moim zdaniem niefortunnego słowa „przygrywała”) oraz sformułowaniu „nie wiadomo, jaki był udział miejscowych chrześcijańskich strażaków w deportacji żydowskich sąsiadów”. Równie dobrze można by napisać „nie wiadomo jaki był udział żuromińskich kominiarzy w zbrodniach Ku – Klux – Klanu”. Bo jak nie wiadomo, to po co o tym pisać. Wydaje mi się oczywiste, że orkiestra nie przyszła 8 listopada, o piątej, we wtorek z własnej nieprzymuszonej woli. Że była NARZĘDZIEM w rękach hitlerowców.

Reklamy

Responses

  1. Dziękuję Pani Machulskiej za wszystko co powiedziała,a przede wszystkim za odwagę demaskującą antysemityzm księdza Charszewskiego .

    Dziękuje za obronę dobrego imienia księdza Staniaszko.

    W czasie lektury książki Janusza Szczepańskiego ,,Społeczność żydowska Mazowsza w XIX – XX wieku” na stronie 409-410 znalazłem wzmiankę o tym co było…

    ,,8 listopada 1939 roku podobnie jak w Sierpcu ,wysiedlono Żydów z Żuromina. O świcie na dźwięki syreny strażackiej żuromińscy Żydzi musieli opuścić mieszkania w ciągu zaledwie 10 minut. Wypędzenie ludności żydowskiej z Żuromina odbywało się przy dźwiękach orkiestry wojskowej .W punktach zbiorczych i na stacjach kolejowych , w czasie marszu Żydów bito , np. w czasie rewizji 14-letniego chłopca z Żuromina znaleziono 10 zł. Kazano mu się rozebrać do naga ,a niemiecki oficer osobiście zbił go pejczem ,celując w podbrzusze .Żydów z Żuromina pędzono do Nowego Dworu ,a następnie do Warszawy.”

    ,,Wyczerpani głodem-pisał naoczny świadek – niewyspani ,poniżeni ,wystraszeni ,zapłakani ,zrozpaczeni ,przenocowali pod gołym niebem ,a nad ranem poszli piechotą do Warszawy”

    Komu tu wierzyć ?

    @ Artur Wołosz – Kawa na ławę…

    Pozdrawiam Autora i Panią Machulska.

  2. Bardzo dziękuję. Obie wersje nie muszą się wykluczać. Artur Wołosz przywoływał relacje Żydów, którzy przeżyli piekło Auschwitz. Stereotyp księdza antysemity był wówczas powszechny i ludzie ci mogli mówić w ten sposób o Staniaszce, w ogóle bym się nie zdziwił. Żeby tak mówić, nie musieli wcale niczego złego doświadczyć od żuromińskiego proboszcza. Ja wolę wierzyć relacji Haliny Machulskiej.

    Przywoływane przez Pana relacje też nie kłócą się z tym, co mowiła pani Machulska.

    Pozdrawiam.

  3. Antysemityzm w czasach przedwojennych wśród duchowieństwa można bardziej zrozumieć (jeżeli można użyć tego słowa), ale w dzisiejszych czasach to już nie. Zdarzają się takie przypadki teraz – niestety.

  4. Do: ,,stz”

    Wszystko co nazywamy uprzedzeniem , nienawiścią, wrogością i dyskryminacją jest złe samo w sobie.

    Ekstremalne poglądy ludzi są naganne ,a te z pogranicza ideologi nazizmu są naganne do potęgi.

    W przypadku gdy wyrazem tego są osoby duchowne tym bardziej.Taki sposób postępowania kłóci się z podstawowymi nakazami moralnymi wynikającymi z dekalogu…

    Dla takich ludzi nie ma usprawiedliwienia !

  5. Jestem po lekturze książki p.t: „Księga pamięci Żydów Żuromińskich”. Była bardzo zajmująca i na swój sposób uzupełnia obraz wieków minionych Żuromina. Spośród wielu relacji osób pamiętających wydarzenia golusu społeczności żydowskiej z Żuromina nie ma nawet jednej traktującej o orkiestrze strażackiej, czy wojskowej! Podkreślam – nawet jednej. Oburzenie jednego ze świadków było wielkie, cytuję: „Co oni tam nawypisywali, jaka orkiestra? Polacy bali się tak samo jak Żydzi”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: