Napisane przez: Adam Ejnik | Kwiecień 6, 2010

Rychcikowie (cz. 1.)

Listopad 1946. Ona – trzy rany postrzałowe, jedna z wlotem na karku w linii środkowej, druga z wlotem w okolicy potylicznej w linii środkowej, trzecia z wlotem w okolicy potylicznej po stronie lewej. On – dwie rany postrzałowe jedna z wlotem w okolicy potylicznej, druga z wlotem w okolicy łuku jarzmowego prawego. Zwłoki małżeństwa Rychcików ułożone były głowami zwróconymi do siebie. Zenobia Rychcik była wówczas w ciąży.

Byli spokojnym małżeństwem. Od roku 1941 mieszkali w okupowanym Żurominie. Wojnę przetrwali. Po wojnie zaangażowali się społecznie w życie miasteczka. On – Henryk Rychcik został nauczycielem w świeżo założonej szkole. Ona – Zenobia Rychcik zajmowała się domem.  Mieszkali w zielonym budynku przy Placu Wolności. Na piętrze wygospodarowano pomieszczenia na mieszkania dla nauczycieli. Na dole była szkoła.

Oboje zaangażowani w tworzenie nowej Polski – niepodległej. W głowach tliła się pookupacyjna nadzieja o wolnej ojczyźnie. Należeli do opozycyjnego wobec komunistów PSL-u Mikołajczyka. Instruowali przed czerwcowym referendum ludowym (3xtak) mieszkańców miasta, jak powinni głosować. Roznosili ulotki, przekonywali.

Ówczesnym władzom nie było to na rękę. Tym bardziej, ze Rychcikowie cieszyli się dobrą opinią wśród mieszkańców Żuromina i okolic.

– To byli dobrzy ludzie, tacy spokojni – mówi Władysława Dylągowska, która pamięta Rychcików.

Innego zdania były władze. W notatkach milicyjnych czytamy: „Henryk Rychcik nauczyciel szwagier Stanisława Bybra, aktywny członek miejscowego PSL, jeden z przywódców band grasujących na terenie powiatu Sierpc.”

„Zenobia Rychcik – żona Rychcika Henryka, a siostra Bybera Stanisława, współpracowała z miejscowymi bandami reakcyjnymi jako łączniczka”.

Swoją niechęć do małżeństwa Rychcików tutejsza milicja demonstrowała już wcześniej, wygrażając małżeństwu.

– Jesteście bandziory, my was nauczymy i my wam pokażemy, że banda taka tu nie będzie – zeznaje świadek listopadowych wydarzeń Franciszek Sarnecki. Tak miał wykrzykiwać jeden z milicjantów w sklepie ślusarskim Sarneckiego przy ulicy Bieżuńskiej 13 listopada na dzień przed tragedią.

14 listopada ranek był chłodny. Czwartek – tym razem Henryk Rychcik do szkoły się nie wybierał. Wstał bardzo wcześnie, bo koło południa miał być w Sierpcu „na zebraniu nauczycieli czy PSL”. Pod dom miała podstawić się podwoda i zawieźć młodego nauczyciela do sąsiedniego miasta. Około godziny 5 rozległo się pukanie do drzwi. W łóżku spali mała Hania i Andrzejek dzieci Rychcików. Można wyobrazić sobie porozumiewawcze spojrzenie Henryka i Zenobii – „już przyjechali”. Kobieta podeszła do drzwi, nacisnęła klamkę i … zbladła. W drzwiach stało dwóch młodych mężczyzn po cywilnemu, uzbrojonych w pistolety TT.

Dziękuję pani Hannie Kucharskiej za szczegółową opowieść na temat swoich rodziców

Reklamy

Responses

  1. Opisania historia wydaje się być częściowo niewiarygodna…

    Wiadomym jest wszem i wobec ,że referendum było sfałszowane. Operację sfałszowania referendum od samego początku nadzorowała ekipa funkcjonariuszy radzieckich służb specjalnych pod dowództwem płk Arona Pałkina naczelnika wydziału D Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR.

    Wobec tego instrukcje działaczy PSL-u nie miały znaczenia i ,,Ówczesnym władzom” było
    ,, все равно” co sobie myślał mieszkaniec Żuromina i do czego namawia innych.

    Niejasny w tej sprawie jest motyw zbrodni. Z treści relacji wynika ,że motyw był polityczny ,ale czy było tak rzeczywiście ?.

    Sądzę ,że warto by było dotrzeć do akt śledztwa prowadzonego w tej sprawie i po jego analizie wyciągnąć wnioski. Mnie się wydaje ,że motywów zbrodni mogło być co najmniej kilka. Nie chcę o nich pisać.

    Z tytułu ,,Rychcikowie (cz.1.)” wynika ,że będzie ciąg dalszy ,a wiec może poznamy sprawców tego mordu ?

    Pozdrawiam Autora

  2. Pytanie do autora.
    Czy likwidacja kilku biezunskich milicjantow 3 grudnia 1947 roku miala zwiazek ze smiercia Panstwa Rychcikow?

  3. Bardzo dziękuję Emigrantowi za mnóstwo ciekawych komentarzy. Jeśli chodzi o zabójstwo- Za Rychcikiem i jeszcze jednym działaczem PSL-u Stanisławem Bybrem wysłano listy gończe. Współczesny sąd (bodajże w 2002 roku) orzekł, że był to mord polityczny. CZytelników czekają jeszcze dwie części dotyczące tego tematu. Jutro pierwsza z nich w KŻ. Pozdrawiam.

  4. Do Krysa: Nie sądzę, żeby te zdarzenia były powiązane ze sobą. Dzieli je ponad rok. Czytałem też w Zeszytach Bieżuńskich o tym wydarzeniu i jakoś nie pamiętam, żeby było łączone z zabójstwem Rychcików. Postaram się zapoznać z tematem, a jeszcze lepiej, jak ktoś by mnie uprzedził i wypowiedział się na ten temat.

  5. Dziekuje za odpowiedz.
    Milicjant ktory im grozil w przeddzien porwania nazwal ich bandytami. Wytlumaczeniem bylby tu list gonczy wystawiony przez sierpeckie UB. Czy jednak o nich w tym liscie chdzilo? Byli oni przeciez powszechnie znani i nie ukrywali swojej dzialalnosci. Poszukiwana przez UB osoba byl na pewno Zygmunt Rychcik „Orzel”, dowodca jednego z patroli partyzanckich okregu „Mewa” ROAK w 1946 roku. Nie sadze zeby to byla ta sama osoba. Rodzina?
    Dodajac do tego watek o przewiezieniu Panstwa Rychcikow na posterunek milicji w Biezuniu i rozpoznaniu dwoch sprawcow zabojstwa (sadze, ze miejscowych) akcja odwetowa nie wydaje sie nieprawdopodopna.
    Podobnie jak Pan mam nadzieje, ze ktos sie na ten temat wypowie.
    Pozdrowienia i i wyrazy szacunku za strone.

  6. Niestety sprawcy tej okrutnej zbrodni nie zostali osądzeni. Wiadomo, że osoby te musiały być znane i rozpoznane jednak z obawy przed zemstą nie chciały zeznawać czemu nie ma się co dziwić. Lepiej było milczeć. Szkoda, że w miejscu mordu nie ma chociaż jakiejś małej tablicy pamiątkowej.

  7. Do: stz

    Trochę cierpliwości,poczekajmy na dalszy ciąg…

    Z tym tablicami pamiątkowymi to Żuromin nie grzeszy,ale w tym przypadku właściwym miejscem na tablice jest miejsce ich wiecznego spoczynku.

    Do: Autora

    W przypadku gdy w tej sprawie jest jakikolwiek wyrok sądu to proszę o jego ujawnienie,a dyskusja nabierze rumieńców.

    Pozdrawiam i czekam na dalsze odsłony.

  8. Odnośnie tablic pamiątkowych, a dotyczących dziejów powojennych w naszej okolicy jest sporo i to niezależnie kto w jakiej opcji politycznej działał. Wspomnę tu o miejscowości Niedziałki koło Kęczewa, gdzie zabito kilkunastu członków AK. Mimo, że już tam nie ma wioski to tablica się tam znajduje. Dodatkowo na cmentarzu w Poniatowie zbudowano stosowny pomnik. Odnośnie tej grupy AK jak również innych oddziałów w naszej okolicy (np. oddział Stryjewskiego czy Klonowskiego) do dziś panuje opinia, że byli to zwykli rabusie. Tak też o nich opowiadali moi dziadkowie. Opinia rodzin AK jest zgoła odmienna. Drugi odmienny przypadek mamy w lesie przed Okalewem, gdzie stoi pomnik poległych milicjantów, a wydał ich jeden z kolegów informując partyzantów o godzinie przejazdu.
    W bieżuńskim parku stał pomnik poległych milicjantów z grudnia 1947 roku. Milicjanci Ci zostali zastrzeleni na targowicy chcąc ochronić kupców przed obrabowaniem z pieniędzy przez niby oddział AK. Zginęli niewinni ludzie. Nie rozumiem w tym miejscu decyzji Rady Gminy w Bieżuniu o usunięciu tego pomnika.
    Zawsze w tych kwestiach toczyły się spory między Polakami. Komu postawić pomnik , a komu nie. Kogo pochować w tym miejscu, a kogo może w innym…

  9. Wypowiedź bardzo na czasie/

  10. W czasie II wojny światowej naziści niszczyli pomniki i wszystko co wiązało się z Polską.

    Po wojnie zaczęto stawiać pomniki bohaterom ,ale nie wszystkim. Dziś dewastuje się pomniki zrywa tablicę i zakłada się nowe, te właściwe. Zmienia się nazwy ulic i patronów na nowych.

    Obecnie zdrajcy są bohaterami ,a bohaterowie zdrajcami…

    Definicja bohatera zmieniała się w zależności od sytuacji i ,,koloru legitymacji”

    Kiedyś słowo bohater zarezerwowane było dla osoby , która odznaczyła się niezwykłymi czynami, męstwem i ofiarnością dla innych ludzi. Dziś aby zostać bohaterem wystarczy zginąć w katastrofie ,a tego rodzaju bohaterstwo odmienia się przez wszystkie przypadki.

    W kraju nad Wisłą wszystko jest możliwe…

    @-Oddziału Stryjewskiego i Klonowskiego. Mam pytanie do ,,stz’”…

    Czy masz na myśli Wiktora Stryjewskiego ps.,,Cacko”,,Wyrwicz”,,Zbyszko” dowódcę I Rejonu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego obejmującego powiat Płocki i Płoński ?

    Czy możesz coś więcej powiedzieć o oddziale Klonowskiego ?

    Pozdrawiam…

  11. No właśnie… Nie ma jednoznacznej definicji bohatera, a gdyby nawet taka była to dochodzi jeszcze kwestia oceny danego człowieka. Dla jednych ktoś może być bohaterem, a dla innych wręcz przeciwnie. Takim właśnie przykładem jest Wiktor Stryjewski „Cacko”, postać mocno kontrowersyjna w ocenie. Brał udział w wielu akcjach zbrojnych przeciw komunistycznej władzy, m.in. likwidując posterunki MO i urzędy gminne w Zawidzu, Łęgu, Strzegowie, Rościszewie, Skrwilnie, Lidzbarku, Gralewie. Również w Żurominie został zastrzelony komendant MO Kinalski. 12 lipca 1947 uczestniczył w likwidacji grupy operacyjnej UB pod Okalewem. Zginęło wówczas 14 funkcjonariuszy. „Cacko” jednak nie wszystko robił dla idei. Przykładem jest jego akcja na targowicy w Bieżuniu (zginęło 6 milicjantów). Chodziło tu Stryjewskiemu o zabraniu pieniędzy kupcom. O planowanej akcji milicja wiedziała, jednak nie myślała, że do Bieżunia przyjedzie tak duży oddział. Z biegiem czasu tego typu akcje „Cacki” się nasilały, a działalność grupy Stryjewskiego coraz częściej kojarzona była ze zwykłymi aktami bandytyzmu, obrabowywaniem chłopów z okolicznych wsi (Kliczewo, Chamsk, Olszewo, Przeradz) . Przez to jego poparcie społeczne malało. Ten charakter działalności Wiktora Stryjewskiego podkreśla również fakt, że nad jego likwidacją zastanawiał się dowódca Ruchu Oporu Armii Krajowej rejonu sierpeckiego, Józef Marcinkowski.

    O Klonowskim napiszę jutro.

  12. Oj chyba za mocno odbiegam od tematu.

  13. Do stz
    Troche obiektywizmu Ci nie zaszkodzi.
    Zapomniales dodac, ze Wiktor Stryjewski „Cacko” znalazl sie w sierpeckim wiezieniu „UB” za zastrzelenie sowieckiego zolnierza gwalcacego Polke na stacji kolejowej. Udalo mu sie uciec przy pomocy jednego ze straznikow. „Cacko” nie byl jakims tam dzikim partyzantem, a podlegal Franciszkowi Majewskiemu „Slonemu”. Najpierw w ROAK, a pozniej w NZW. Utrzymal sie w terenie az do lutego 1949 roku. Jak na „bandyte” to dosc dlugo.
    Odnosnie Okalewa.
    Byla to przede wszystkim grupa operacyjna MO, nie zginelo 14 a 15 funkcjonariuszy. A sama zasadzka zostala sprowokowana przez partyzantow rekwizycja spoldzielni w Okalewie. Jest podobno ksiazka poswiecona temu wydarzeniu, w ktorej to jedyny ocalaly funkcjonariusz opisuje swoje bohaterskie ocalenie . Wiadomo jednak, ze przezylo ich wiecej. Rozne sa natomiast opinie co do przyczyn tej zasadzki.
    Malo natomiast wiem o zajsciach w Biezuniu.

  14. Krys: Nie mnie oceniać działalność „Cacki”. Staram się tylko przedstawić suche fakty. Nie to miejsce, aby pisać cały życiorys Stryjewskiego, bo pewnie powstałaby o nim dość gruba książka. W jednym z jej fragmentów byłby opis zastrzelenia radzieckiego żołnierza za gwałt na Polce.

    Faktycznie w lesie koło Okalewa zginęło 15 osób. Kiedyś zrobiłem zdjęcie pomnika i teraz się jemu przyglądam. Jest na pomniku 15 nazwisk:)

  15. W dniu 19 listopada 1947 roku we wsi Polesie Gm.Baboszewo pow..Płoński nastąpiło oficjalne podporządkowanie oddziału Ruch Oporu Armii Krajowej kierowanego przez Franciszka Majewskiego „Słonego” strukturom Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

    Dowódcą oddziału bojowego został Franciszek Majewski „Słony””Błyskawica”.Zastąpił on por. Józefa Boguszewskiego „Lwa” ,” Janusza”, ”Popiołka:”

    Rejon I obejmował:

    -powiat Płocki
    -powiat Płoński

    Dowodził nim :

    Wiktor Stryjewski „Cacko”, „Wyrwicz”, „Zbyszko” s. Leona i Stefanii z Załęskich ur.1.09.1916 roku w Żychowie Gm. Raciąż pow. Sierpc i tam zamieszkały Żonaty, ojciec 4 dzieci, rolnik,właściciel 27-hektarowego gospodarstwa. Komendant Posterunku Straży Ochrony Kolei w Sierpcu. Wykształcenie-7 oddziałów szkoły powszechne

    W dniu 19 czerwca 1950 roku stanął na ławie oskarżonych.Po blisko dwutygodniowym procesie w obszernych fragmentach transmitowanym prze radio w dniu 3 lipca 1950 roku wyrok brzmiał ”Wiktor Stryjewski PS”Cacko”-38 krotna kara śmierci” Wyrok wykonano 18.01.1951 roku o godz.20:20 w więzieniu na Mokotowie w Warszawie.

    Tyle faktów w skrócie o W.Stryjewskim.

    Co do Klonowskiego to czekam na informację o kogo dokładnie chodzi.

    Do: ,,Krys”

    Czy możesz podać datę ,,gwałtu” i aresztowania W.Stryjewskiego ?

    Pozdrawiam

  16. Do emigrant-56
    Spotkalem sie z data luty 1946.
    Wartownik sierpeckiego aresztu umozliwil ucieczke rowniez innym czlonkom ROAK. Zakatowano go za to w wiezieniu mokotowskim. Nie moge sobie niestety przypomniec jego nazwiska.
    „Cacko” nie doczekal sie dotad, podobnie jak cale antykomunistyczne podziemie na tym terenie, wlasciwego opracowania. A szkoda bo zbrojny opor trwal tu dosc dlugo.
    Kilka uwag odnosnie wypowiedzi stz. Z calym szacunkiem, ale nie trzyma sie On faktow.
    1) w Niedzialkach zginelo nie kilkunastu, ale 7 zolnierzy patrolu por. Waclawa Grabowskiego „Puszczyka” (lipiec 1953), a AK dawno juz nie istniala. Tak na prawde byla to zwykla egzekucja.
    2) o oddziale Klonowskiego nigdy nie slyszalem (byc moze byla to zwykla banda rabunkowa, a nie patrol partyzancki)
    1) Jego interpretacja wydarzen w Biezuniu 3 grudnia 1947 roku malo mnie przekonuje. Oprocz patrolu „Cacki” obecny byl tam rowniez patrol Henryka Gasika „Msciciela”. Sam stz mowi o wiekszej liczbie partyzantow. Tylko dlatego zeby sciagnac kontrybucje od kupcow? „Cacko” byl juz wtedy bardzo dobrze znany UB. Dlaczego wiec milicjanci, znajac jego zamiary, nie poinformowali UB i KBW? Mozna przeciez bylo zorganizowac skuteczne polowanie jak pozniej w Sinogorze.
    Pozdrowienia.

  17. Cieszę się, że udało mi się wywołać ciekawą dyskusję. Jak obiecałem wcześniej napiszę kilka słów o Klonowskim. Pochodził on z małej miejscowości Bieńki leżącej pomiędzy Dębskiem a Nadratowem. W przeciwieństwie do „Cacki” czy Kazimierza Dyksińskiego „Kruczka” zajmował się głównie rabowaniem na terenie pobliskich wiosek. Po obławie na niego i schwytaniu go został przewieziony do Chamska. Tam mieszkańcy bez wahania rozpoznali go jako uczestnika i herszta napadów na mieszkańców wsi, między innymi na Karczewskiego. Grupa Klonowskiego liczyła 5 osób: on, jego siostra, dwóch braci ciotecznych z Małocina i jedna obca osoba z Małocina. Klonowski w początkach swojej działalności należał do oddziału „Cacki. Został skazany na 12 lat więzienia, a pozostali na 5 lat. „.

  18. Ja tez sie ciesze bo nie spotkalem jak dotad w sieci wymiany pogladow n/t powojennej historii tych terenow. No moze z wyjatkiem kilku informacji o „Rypie”. Szkoda tylko, ze nazwales bande Klonowskiego oddzialem (partyzanckim). No ale po kolei. Co sie tak naprawde stalo 3 grudnia 1947 roku w Biezuniu?

  19. Jestem pod wrażeniem powyższych wypowiedzi. Kreślę już trasę moich kolejnych poszukiwań.

  20. Muszę się przyznać ,że mimo tego iż nie nastąpił ciąg dalszy- ,,Rychcikowie ( cz.2),a będzie i trzecia cześć jak zapowiada Autor, dyskusja nabiera rumieńców.

    Dokonując pierwszego komentarza w tej sprawie nie przypuszczałem ,że tak się stanie. W chwili obecnej urodziło się wiele wątków. Zasługa w tym jest ,,stz” i ,,Krys”,ale to dobrze. Widać ,że sprawy nie wyjaśnione i nie zbadane w sposób naukowy do końca budzą emocje.

    Tak to się dzieje z ,,białymi plamami”. Niestety IPN jak i historycy zajmujący się historią powojenną naszego regionu nie wykazują należytej staranności w ukazywaniu całej prawdy bez względu na to jaka ona była .,,Prawda nas wyzwoli” z niepotrzebnych podziałów i emocji.

    Wiadomym jest ,że żyją wśród nas rodziny bohaterów tych wydarzeń i to po części oni są spadkobiercami powojennych czynów tych ludzi.

    A teraz kilka faktów:

    @ Franciszek Majewski ,,Słony” ,,Błyskawica” popełnił samobójstwo 26 września 1948 roku na terenie Węgorzewa w kryjówce zrobionej pod podłogą w domu mieszkalny. Czynu tego dokonał celem uniknięcia zatrzymania przez UB. Zabudowania w których się ukrywał były rozpracowane przez UB i otoczony nie mając wyjścia dokonał desperackiego czyny ,a jak kto chce bohaterskiego…

    Zanim do tego doszło w czerwcu i lipcu 1946 roku UB aresztował kilku jego kolegów i aresztowania trwały systematycznie. Niemal codzienne obławy skłoniły Józefa Walentego Marcinkowskiego „Wybój”, „Łysy”, „Sęp”, „Brzeziński”- dowódcę Ruchu Opory AK (ROAK) Obwódu ,,Mewa”do skorzystania w marcu 1947 roku amnestii. Nie widząc dalszych szans na kontynuowanie działalności, wydał rozkaz o ujawnieniu się i zaprzestaniu walk; sam uczynił to w Warszawie 25.04.1947 roku.

    Rozkazu o ujawnieniu nie wykonał Franciszek Majewski „Słony”, który podczas odprawy organizacyjnej stwierdził „komunistom nie wierzę i rozkazu nie wykonam,kto myśli podobnie jak ja niech zostanie, reszta zostawić broń i iść do domy” .

    Dowodzona przez „Słonego” (…) realizowała swoje działania do października 1947 roku, kiedy to weszła w skład dowodzonej przez por.Stefana Bronarskiego „Romana” 11 Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych.

    Według niepełnych danych struktury bojowe Obwodu „Mewa” liczyły około 150 osób. Podczas blisko dwuletniej działalności przeprowadzili 84 akcje.
    – rozbroili 16 posterunków MO i UB, m.in. Gralewie, Raciążu, Strzegowie, Koziebrodach, Zawidzu, Uniecku, Sławęcinie i Baboszewie
    -zastrzelili 29 członków PPR, funkcjonariuszy UB i MO oraz konfidentów UB
    -przeprowadzili kilkanaście akcji ekspropriacyjnych, w tym na cukrownie w Glinojecku i urzędy gminne w Uniecku, Lubowidzu, Rościszewie
    W czasie akcji poległo 9 osób, 32 aresztowano,z czego 8 skazano na śmierć,3 zmarło w areszcie, ujawniło się 37,a pozostali otrzymali długoletnie wyroki pozbawienia wolności.

    @ Wiktor Stryjewski „Cacko”, „Wyrwicz”, „Zbyszko” zanim dokonano na nim egzekucji w dniu 18 stycznia 1951 roku podlegał ,,Słonemu” i wspólnie z:
    1.Stanisławem Derkusem ps.,,Śmiały” (zastępcą dowódcy)
    2.Władysławem Peczyńskim ps.,,Władek”
    3.Zygfrydem Kulińskim ps.,,Albin”
    4.Wacławem Michalak ps.,,Gałązka”
    5.Szczepanem Stryjewskim ps.,,Józef”
    6.Janiną Samoraj ps.,,Celinka”
    7.Elżbietą Kozanecką ps.,,Basia”

    Walczyli z bronią w ręku wbrew rozkazom d-cy

    Może już wystarczy na obecny czas…

    Czekam na odsłonę Autora i pozdrawia wszystkich.

  21. Emigrant-56
    Podzielam w pelni twoja opinie odnosnie IPN i historykow. Jak dotad nie zrobiono prawie nic i o zgrozo jeden z plockich historykow pelni odpowiedzialna funkcje w IPN. Ale z drugiej strony brakuje rowniez zainteresowania ze strony zwyklych milosnikow historii. A tacy na pewno istnieja. Gdy latem 2008 pojechalem porozmawiac z ludzmi w Sinogorze okazalo sie, ze przede mna zawitali w te strony jedynie londynscy krewni poleglego tam 11 lutego 1949 roku Jana Malinowskiego „Stryja”. Niestety nie mialem okazji tam ponownie wrocic ze wzgledu na to, ze mieszkam daleko od rodzinnych stron. Byc moze nadazy sie sposobnosc w tym roku bo warto.

  22. Do: ,,Krys”

    Wpadło mi kiedyś w ręce opracowanie IPN-u związane częściowo ze zdarzeniem ,które miało miejsce w południe dnia 11 lutego 1949 roku w Sinogórze ,ale nie pamiętam autora i tytułu.

    Po przeczytaniu notki stwierdziłem,że nie odpowiada to całej prawdzie,a więc pół prawdy.

    Dlatego jestem za tym aby ustaleniem prawdy obiektywnej zajęli się historycy z prawdziwego zdarzenia,a nie działający na zlecenie pracownicy IPN-u

    Tak na marginesie całej tej sprawy to nie wiem czy komukolwiek zależy na tej prawdzie.

    Priorytety są inne…

    Pozdrawiam.

  23. Do Emigrant56: wyrok sądowy jest (prawdopodobnie 2006 rok) sprawa toczyła się od lat 90 i jest kilka wyroków w tej sprawie. Córka Rychcików przede wszystkim sądziła się o to, czy była to zbrodnia polityczna. Ostatni wyrok, kiedy powołano kluczowego świadka w sprawie Pawłowicza z IPN uznał, że zbrodnia z 1946 roku miała charakter polityczny.

  24. Po śmierci mamy zaczęłam się interesować losami jej rodziny. Wiem, że jej brat Tadeusz Krukowski w latach 1945/46 chodził do liceum w Bieżuniu. Skończył 2 klasy. Przeglądając strony inter. spotkałam p. Rychlika i jego tragedie. Wiem,że wujek był poszukiwany listem gończym w latach 50-ch. Niestety on również nie żyje. Umarł w wieku 49 lat. Myślę a nawet liczę na p. emigranta- może gdzieś przewinęło się jego nazwisko. Wiem, że działał . Czy to były „bandy” czy partyzantka – do dzisiaj nikt nie znalazł odpowiedzi.

  25. podobne zdarzenie miało miejsce w cyndatach proszę o komentarz

  26. 3.12.1943r. Bieżun.Milicja nie wiedziała o zamiarach ;;Cacko,,bo ojcjec mój Z.T. był po służbie i mógł nie jechać do Bieżunia, ale chcjał zrobić zakupy i tylko dlatego pojechał na targowisko gdzie został zamordowany

  27. A ja dziękuję za historie swojej rodziny, szkoda, ze tak tragiczna.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: