Napisane przez: Adam Ejnik | Maj 2, 2010

Rychcikowie (cz. 3)

Relacje świadków

„Zdaniem Sądu Okręgowego nie ma jakichkolwiek wątpliwości, że Henryk i Zenobia Rychcikowie zostali okrutnie zamordowani w związku z ich działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”

Czytamy w uzasadnieniu do wyroku sądu okręgowego z 2006. 60 lat po tragedii w lesie jonińskim, kiedy oprawcy Jerzy K., Zygmunt N. i Henryk S. (jak wynika z relacji świadków) zabili, oddając 5 strzałów z bliskiej odległości w głowę, Henryka i Zenobię Rychcików.

Fot. Archiwum Hanny Kucharskiej córki zamordowanych Małżeństwo Rychcików z synem Andrzejem (około roku 1943 Żuromin)

Poniższe zeznania spisane zostały w 1983 r. i uzupełnione w 1985 r. przez Stanisława Ilskiego z Bieżunia. Mapkę na podstawie zeznań świadków sporządził również Stanisław Ilski.

 Relacje Jana Szczechowicza z Karniszyna ówczesnego wójta gminy Bieżuń.

W 1947-1949 roku byłem wójtem gminy Bieżuń, należałem do PSL znałem więc wiele sztuczek, jakie spłatali przed wyborami funkcjonariusze UB i MO.

Rychcików aresztowano w Żurominie. Chodziło o niego, ale ona uparła się, że pojedzie razem z nim, wzięli więc i ją. Zostały małe dzieciaki, płacz i lament. Wywieźli ich oboje na jonińskie góry, przeprowadzili do lasku, zastrzelili, przykryli gałęziami i zostawili. Było ich trzech K. ,N. ,a o trzecim nic nie wiem.

 Świadek pierwszy i drugi:

Rano szłam z dziećmi do Bieżunia. Prowadziłam je do spowiedzi. Kiedy byliśmy już na drodze do Władysławowa, tam gdzie po prawej stronie szosy był taki kanałek /obecnie nie istnieje/ , zauważyłam człowieka, który wyszedł na szosę z lasku po lewej stronie, gdzie jest górka i dawał komuś znaki, żeby się zatrzymał. Przejeżdżały akurat furmanki, a kiedy się oddaliły kiwnął ręką i przez szosę dwóch mężczyzn z automatami przeprowadziło dwoje ludzi, mężczyznę i kobietę. Kobieta szła w rannych pantoflach i szlafroku. Kobieta szła pierwsza, a za nią mężczyzna był prowadzony przez tych dwóch. Szliśmy dalej oglądając się dyskretnie. Ten pierwszy, który wszedł na szosę, to był N. , ten drugi to K. Tego trzeciego nie znaliśmy. Kiedy dochodziliśmy do kolana na szosie, na trzecim kilometrze, słychać było strzały – jeden i zaraz drugi, potem jeden za drugim. Pomyślałam, że polują i taką odpowiedź dałam na zapytanie dzieci. Poszliśmy dalej do Bieżunia, a kiedy wracaliśmy do domu nic w tym miejscu się nie działo.

Nazajutrz rano wybrałam się do Lipna do mamusi i wróciłam następnego dnia rano. Przyszła sąsiadka i pyta : ,,idziesz do tych zabitych – tu nie daleko’’. Poszłyśmy we dwie, męża nie było. Dzieci zostały w miejscu, gdzie słyszałam strzały, parę kroków w lewo od drogi do Władysławowa, leżały zwłoki dwojga ludzi. Kobieta leżała nogami w stronę lasu, mężczyzna nogami do drogi, a głowy leżały do siebie. Mężczyzna miał czapkę na oczach, kobieta w szlafroku i trepkach miała głowę zakrytą gałęzią sosny. Oboje byli zastrzelenie. Byłam tak przerażona, że nie zobaczyłam nawet gdzie ich trafili. Pierwszy znalazł tych ludzi Janek Budka z Maka i zameldował o tym na policję. My, byłyśmy po nim drugie. Nie przyznawałam się, że cokolwiek wiem na ten temat. I teraz nikomu jeszcze nie mówię. Przez długie lata byliśmy wyklęci przez pepeerowców, ponieważ mieliśmy inne poglądy i nic dla nas dobrego nie było. Lepiej było milczeć.

Ludzie w Bieżuniu mówili, że zabici to byli Rychciki, nauczyciele z Żuromina. Opowiadano, że przyszli tylko po niego. Było w to w nocy i żona nie chciała go puścić – mówiła : ,,jak jego bierzecie, to i ja idę’’. ,,To jazda i ty!’’ – usłyszała odpowiedź, no i zginęła razem z nim. Pozostało dwoje małych dzieci, trzecie było jeszcze w łonie.

 Świadek trzeci:

W tym lesie widziałam dwóch zabitych ludzi. Początkowo bardzo się przeraziłem, ale się przemogłem i obejrzałem ich dokładnie. Nakryci byli gałęziami. Była to kobieta i mężczyzna. Kobieta miała strzelone w tył głowy po prawej, bo wytrysło jej oko. Na nogach miała skarpetki, a laczki leżały koło nóg. Mężczyzna był bez butów w skarpetkach. Miał rozerwane całe lewe ucho – musiała mu tym uchem wyjść kula. Oboje wyglądali na takich ludzi mądrzejszych, tak można było sądzić po stroju. Kobieta miała też pokaleczone palce, pewno pokaleczyli jak ściągali pierścionki. Widziałem ich w dwa dni po zastrzeleniu. Dwa dni przedtem, kiedy szedłem do kościoła słyszałem w tym miejscu strzały, ale nikogo nie widziałem i niczego nie podejrzewałem. Ludzie mówili, że kobieta była w szóstym miesiącu ciąży, ale tego nie było widać. Podobno byli to ludzie z Żuromina, a ona zginęła dlatego, że jak brali męża, to na siłę z nim poszła. Nie pamiętam jak się nazywali.

Reklamy

Responses

  1. Szanowni Państwo.

    W związku ze zbliżającymi sie wakacjami chciałbym zaproponować stworzenie grupy badawczej składającej się z kilku-kilkunastu osób, która zajęłaby się rozmowami ze świadkami powojennych i wojennych wydarzeń w naszym rejonie.

    Wydaje mi się, że gdybyśmy połączyli siły, moglibyśmy zebrać ciekawy materiał służący odkrywaniu białych plam.

    Zapraszam do współpracy w akcji „Ocalmy wspomnienia 2010”.

  2. No właśnie dzisiaj się dopytywałem o Klonowskiego, o którym wspomniałem w 2 części. Nie wiem jak to z nim do końca było. Z publikacji historycznych wynika, że został on ukarany na 12 lat więzienia. Czyżby objęła go amnesta i dalej po wyjściu z więzienia zaczął działać? Nie wiem tego. Jak wynika z relacji mojego rozmówcy Klonowski został zastrzelony przez swojego kolegę, który jednak na niego się mocno obraził, gdyż Klonowski ukradł mu świniaka. Zdarzenie to miało miejsce w wyrobisku po piachu w pobliżu Wólki Kliczewskiej. Teren ten jest nazywany przez mieszkańców Wólki i Kliczewa wendołami. Osoba, która zastrzeliła Klonowskiego mieszkała w Kliczewie. Był to niejaki J. (nie będę podawał nazwiska). Podobno (tak bynajmniej twierdzą mieszkańcy) J. nie wytrzymał psychicznie (dręczyło go sumienie) i dlatego powiesił się w olszynie pomiędzy Małym a Dużym Kliczewem.
    Do dnia dzisiejszego żyje w Małocinie kompan z geupy Klonowskiego.

  3. Klonowski Henryk ?? oskarżony o to, że: usiłował przemocą zmienić ustrój Państwa Polskiego przez to, że należał do nielegalnej organizacji ROAK, w grupie pozostającej pod dowództwem Stryjewskiego Wiktora ps. „Cacko” ??

    aresztowany 21.09.1947 r. …

    wyrok zapadł w trybie doraźnym 15.07.1948 r. …

  4. Do Autora:

    Panie Adamie skoro są znane nazwiska sprawców to co stoi na przeszkodzie aby je ujawnić?

    W encyklice Redemptor hominis (1979) J.P. II zacytował słowa Chrystusa „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

    Ujawnienie prawdy nie narusza żadnego porządku prawnego.

    Zaprasza Pan do współpracy w ramach akcji “Ocalmy wspomnienia 2010″,a więc zacznijmy od poznania nazwisk sprawców tego mordu i ich mocodawców…

    Aby opisana historia była pełna należy ujawnić czy sprawy ponieśli karę,a jeżeli tak to jaką ?

    Pozdrawiam.

  5. Sprawcy uniknęli sądowych rozpraw, przeciw nim nie toczyła się żadna sprawa. Po prostu nie doczekali tych czasów, kiedy sprawa mogłaby już się toczyć. Dlatego też nie mogę ich nazwisk podać. Nikt im winy nie udowodnił, a nawet nie udowadniał. Wyrok brzmi, że było to morderstwo na tle politycznym, a odszkodowania wypłacone zostały ze Skarbu Państwa.

  6. Do Autora:

    Widzę,że szacunek dla zmarłych jest dla Pana czymś bardzo ważnym.Osobiście również tak uważam,ale zważywszy na prawdę historyczną nie ma to znaczenia.

    Pomimo tego,że nikt im winy nie udowodnił,a nawet nie udowadniał jak to Pan określił to osobiście uważam,że jeżeli są dowody na popełnienie przez nich zbrodni prawda powinna ujrzeć światło dzienne.

    Zdaje sobie z tego sprawę,że nie chce Pan sobie komplikować życia w obawie przed ewentualną zemstą ze strony żyjących członków rodzin i w pełni Pana rozumień.

    Mówi się,że nad wyrokami się nie dyskutuje,ale gdyby była to prawda to po co wracać do przeszłości.

    Naczytałem się wyroków ,które były unieważniane przez obecne sądy.W tych wyrokach w jakiś dziwny sposób pomija się czyny jakich się dopuściły osoby rehabilitowane.

    W uzasadnieniach podaje się tylko,że działały na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

    Z poważaniem…

  7. Może nie mówmy tu o sprawcach-zabójcach sensu stricto, bo faktycznie nikt nie widział samego momentu zabójstwa. Może zabójca był tylko jeden, a może wielu. Wydaje mi się, że możemy powiedzieć o osobach, które porwały Rychcików i które prowadziły przez drogę za Bieżuniem. To wiemy i są na to świadkowie. Kto konkretnie zabił, to na pewno się już nigdy nie dowiemy.
    Rolą dziennikarza jest pisanie prawdy i całej prawdy niezależnie czy ona jest w danym momencie wygodna czy nie.

  8. Do ,,yzx” :

    Henryk Klonowski ??? być może należał do ROAK i z tego powodu był aresztowany i skazany,ale nie pozostawał pod dowództwem Wiktora Stryjewskiego „Cacko”, „Wyrwicz”, „Zbyszko” a podlegali mu:

    1.Stanisławem Derkusem ps.,,Śmiały” (zastępcą dowódcy)
    2.Władysławem Peczyńskim ps.,,Władek”
    3.Zygfrydem Kulińskim ps.,,Albin”
    4.Wacławem Michalak ps.,,Gałązka”
    5.Szczepanem Stryjewskim ps.,,Józef”
    6.Janiną Samoraj ps.,,Celinka”
    7.Elżbietą Kozanecką ps.,,Basia”

    Postać tego Klonowskiego bez podania jego pełnych danych jest nieznana…

    Pozdrawiam.

  9. Zgadzam się z Emigrantem -56 zbrodniarze powinni być ukarani. Padło zdanie, że rodziny miały by popsute samopoczucie, a co z samopoczuciem dzieci i rodziny Państwa Rychcików. Rodziny zabójców czerpały zyski z „bohaterskiego” czynu swoich ojców i dziadków miejscowi dobrze wiedza kto zabił Rychcików i fakt, że nie ma formalnego wyroku sądowego jest bezznaczenia. Czerwona burżuazja powinna zostać wycięta w pień. W żuromińskich urzędach nadal okupują stołki krewni komuchów nie maja nawet matury. Poza tym są tak chamscy, że nie powinni być dopuszczani do kontaktów z mieszkańcami. Zresztą uprzejmość Urzędników Gminy i Starostwa jest poniżej krytyki. Byłam nie dawno w Urzędzie komunikacji ludzie! kto zatrudnił tam takiego tłumoka dać mu szczotkę i niech szoruje ulice. Ordynarny, obleśny i robi łaskę, że wykona swoją pracę. Słyszałam o jego niskiej kulturze osobistej, ale nie myślałam, że to taki jełop.

  10. Henryk S. to Henryk Stachewicz w Żurominie wiadomo kim był.Po tym wyjechał do warszawy i tam działał ubowiec i kat.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: