Napisane przez: Adam Ejnik | 28 lutego, 2011

Lutocin w czasach wojny

Dziś kolejny atrakcyjny zbiór wspomnień Kazimierza Pyrzanowskiego. Dotyczy on miejscowości Lutocin z czasów II wojny światowej.

„Lutocin przed wybuchem II wojny światowej i w okresie okupacji hitlerowskiej do czasu wyzwolenia 19 stycznia 1945 roku

 

Było lato. Jako dziecko ośmioletnie wyczekiwałem dnia pójścia do pierwszej klasy Szkoły Podstawowej w Lutocinie. Wkrótce zaczęło się coś dziać z czego nie wszystko dobrze rozumiałem. Młodzież szkolna, nauczyciele i wielu rodziców od szkoły maszerują do kościoła. Po mszy świętej wszyscy idą do remizy strażackiej obok kościoła. Młodzież trzyma biało – czerwone chorągiewki. Ja również tu jestem obok swojej siostry starszej o 2 lata. Są przemówienia, podniosłe okrzyki, a nawet płacz. Ponowny przemarsz pod szkołę. Z tego wszystkiego najbardziej zapamiętałem słowa kierownika szkoły A.M. „Nie damy od płaszcza guzika”. Słowa te pozostały na długo w mej pamięci. Na wiosce wzmaga się ruch ludzi obcych. Z sołtysem wsi działają grupy kontrolujące osoby podejrzane o szpiegostwo. Ludność zaopatruje się w maski przeciwgazowe (z tkanin). Z dala od zabudowań urządza kryjówki (doły) przed nalotem samolotów niemieckich. Na obrzeżu Lutocina ląduje awaryjnie samolot. Podejrzenie, że może być to niemiecki. Po paru dniach samolot zostaje naprawiony i po próbnym locie odlatuje.

 

Ranek 1 września 1939 r. II wojna światowa rozpoczęta

Większość ludności opuszcza zabudowanie i stara się przebywać na polach przy wykopkach ziemniaków. We wsi zostają nieliczni mężczyźni jako stróże dobytku na wypadek pożaru. Przez kilka dni na polach słychać strzały karabinów maszynowych od północnego wschodu. Mówiono: Mława się broni. Nerwowość wśród ludzi wzrasta. Nad Lutocinem przelatują pojedynczo niemieckie samoloty, robią okrążenia. Padają też strzały zastraszające ludność. Pracujący na polach kryją się w redlinach ziemniaków w pozycji leżącej na wznak. Obserwują też, czy nie pali się wieś. Milkną karabiny maszynowe.

 

Zwiad niemiecki w Lutocinie

Jest niedziela godz. 9:00 – 10:00 rano, w momencie wychodzenia ludzi z kościoła po mszy świętej na dwóch motocyklach z koszami, karabiny maszynowe skierowane na wychodzących, ktoś krzyknął „Niemcy”. Widok przerażający. Stanęli motorami, uśmiechnięci pytają po polsku „Czy jest wojsko?” i o drogę do Rościszewa. Zadowoleni odjeżdżają, według mapy przez Poświętne – Plebankę. Skończyła się droga w łąkach. Zawrócili stanęli pod czworakiem Poświętnego, zabrali starszego człowieka  Konwerskiego, który musiał Niemców wyprowadzić do właściwej drogi do traktu na Stopin. Byli to pierwsi najeźdźcy hitlerowscy w Lutocinie. W kilka dni później w małych odstępach czasu zaczęły przemieszczać się niewielkie zmechanizowane oddziały wojsk niemieckich przez Lutocin do Chraponi i dalej w strasznym kurzu. Było strasznie ciepło, panowała susza, było dużo babiego lata.

 

Okupacja hitlerowska

Niemcy w szybkim tempie zaczynają organizować życie na swój sposób. Powstaje administracja niemiecka. Lutocin otrzymuje nazwę Jungdorf z przynależnością do gminy Bieżuń – gemeinen Lauffen i powiatu Sierpc – kreis Sichelberg. Lutocin dostaje też nazwy ulic. Dzisiejsza ulica Rzemieślnicza nazywała się Luizentalstr.

Na czele gminy działa komisarz Springel ze sporą obsadą żandarmów.

 

 

Rok 1940 – 1942

Po 1940 r. władze komunistyczną gminy przejmuje Wojdyra. Zakazy, nakazy, represje. Zamyka się szkoła. Na środku wioski pali się podręczniki szkolne oraz książki. Pod plebanię podjeżdża bryczka i na oczach wielu ludzi żandarmi z uśmiechem zabierają księdza Brzezińskiego (przeżył wiezienie). Trwają penetracje za ludnością żydowską i ludźmi światłymi, nauczycielami.

Za przyłapanie na uboju zwierząt, robieniu masła, śrutowaniu zbóż itp. grozi kara więzienia.

Faktem tego jest aresztowanie Szczesiaka i Włockiego, którzy do swych rodzin nie powrócili. Do Lutocina przybyło kilka rodzin z przesiedlenia. Trwają prace szarwarkowe głównie na drogach. Dokonuje się rozbiórki parkanu przy kościele i obu cmentarzach grzebalnych. Kamienie te przetransportowano na budowę drogi Bieżuń – Zawidz  Zabrano 4 dzwony kościelne. W części południowej zbiera się grunty pod Luftwafe. Wysiedla się ludność Boguszewca i Elżbiecina. Na łąkach między Felcynem a Polikiem ustawiono szereg tarcz do których oddawano strzały próbne z działek samolotów przelatujących z Modlina. Były też nakazy zbierania kamieni z pól przez dzieci, a przez starszych zrzucanie gniazd wron z pisklakami w Borku Elżbieckim.

Od kul żandarmów giną Załęcki z Parlina i Górzyński z Elżbiecina.

Dokonywano przeglądów stanu zamówień, wozów konnych, ilości i kondycji zwierząt, zapasów zbóż, jak też czym są karmione konie. Jeżeli w obroku końskim było ziarno najczęściej żandarm pogroził gospodarzowi palcem, a jeżeli konie były chude to baty były pewne. Baty to powszechna kara stosowana przez żandarmów bądź komisarza gminy Lauffen Springera nazywanego „żółtym” w okresie urzędowania 1939 – 1940 r. następcą po Springerze zostaje Wojdyra do końca urzędowania Niemców.

Pobyt wojsk niemieckich w Lutocinie

Latem 1941 r. wioska została zapełniona wojskiem hitlerowskim. Ciężkie działa na 4 kołach były głównym wyposażeniem jednostki i zlokalizowane zostały w sadzie przy plebanii. Konie pociągowe od dział w stodołach i podwórkach na Poświętnym i Plebance w pobliżu lokalizacji dział. Inny sprzęt wojskowy na cmentarzu wokół kościoła i remizy strażackiej. Zaś kuchnie polowe wzdłuż frontu kościoła, a po środku wioski wozy konne, samochody itp. Dla dowództwa kwatera w plebanii. Pozostali żołnierze w wielu domach na wiosce. W powietrzu unosiły się zapachy i dymek z cygar, zapach wspaniałej kawy i przyrządzanych posiłków. Zapamiętałem najbardziej pęczak, ponieważ pozostająca nadwyżka jedzenia trafiała do naszego domu. W ilości do dwóch wiader. Kazano nam jeść bo jest czyste i karmić zwierzęta. Wojsko miało swój sklep zaopatrzony w alkohol i inne łakocie. Można było zauważyć chodzących na lekkim rauszu i zawieszających oko na panienkach żołnierzy.


Responses

  1. Świetna strona i rewelacyjna lektura. Panie Adamie czy ma pan jakieś materiały albo informacje dotyczące majątku we wsi Dębówka? Mam na myśli budynek stojący przy drodze do Pietrzyka.

  2. Witam, poszukuję informcji o moim dziadku Stanisławie Ciskim, organiście i nauczycielu muzyki. Mój ojciec Tadeusz Ciski urodził się w Lutocinie w 1938roku. Tyle wiem…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: